Reklama

We wsi pokłócili się o krzyż

18/10/2012 10:53

Mieszkańcy Łubnej w gminie Czersk pospierali się o krzyż. Wszystko zaczęło się od płotu, który na swojej działce postawił właściciel wiejskiego sklepu. Problem w tym, że przydrożny krzyż znalazł się za płotem. Mieszkańców to zdenerwowało. – Ten krzyż stoi od początku XX wieku i nigdy nie był ogrodzony – mówi sołtys Grzegorz Baszanowski.

Mieszkańcy Łubnej w gminie Czersk pospierali się o krzyż. Wszystko zaczęło się od płotu, który na swojej działce postawił właściciel wiejskiego sklepu. Problem w tym, że przydrożny krzyż znalazł się za płotem. Mieszkańców to zdenerwowało. ? Ten krzyż stoi od początku XX wieku i nigdy nie był ogrodzony ? mówi sołtys Grzegorz Baszanowski.

Mieszkańcy najpierw pospierali się na zebraniu wiejskim, teraz pokątnie krytykują to właściciela sklepu, to tak zwanych obrońców krzyża. Na zebraniu padło wiele ostrych słów. Właściciel sklepu miał nazwać mieszkańców „burakami”, a sołtys powiedzieć do niego, że „kto z krzyżem walczy, ten od krzyża ginie”.

Reklama

Co się stało?

Niedawno wokół działki, którą właściciel sklepu (zastrzegł sobie, żeby nie podawać jego nazwiska) kupił od GS-u, stanął fundament. Na nim płot. I pewnie nic by się nie stało, gdyby nie fakt, że krucyfiks znalazł się wewnątrz działki, za płotem. Część z mieszkańców Łubnej oburzyła się na ten widok. Ludzie nie mogli uwierzyć, że ktoś odgrodził od nich krzyż. – Zwrócili się do mnie mieszkańcy. Oni nie zgadzają się, żeby krzyż był ogrodzony. On stoi tam od czasów sprzed pierwszej wojny światowej. Był już nawet palony przez Niemców, ale nikt go nigdy nie zagrodził – mówi sołtys Grzegorz Baszanowski i zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. Cztery lata temu mieszkańcy Łubnej składali się na odnowienie krzyża. Był specjalny zeszyt, w którym zapisywano, kto i ile dał na renowację. – Uzbierało się 1 500 złotych – informuje sołtys. Ostatecznie panowie Węsierski i Rytlewski postawili nowy, żelazny. Zajęła się nim pani Węsierska. Ostatnio krzyżem opiekowała się Ewa Rytlewska.

Reklama

Dlaczego ogrodził?

Właściciel sklepu nie chce oficjalnie wypowiadać się w tej sprawie. Mówi jedynie, że ogrodził swoją prywatną działkę i że krzyż kupił razem z nią. Ponoć jest on nawet w akcie notarialnym. Sam mówi, że nie wie o co mieszkańcom chodzi. Przecież od 7.00 do 22.00 bramy w płocie będą otwarte i w tym czasie każdy będzie miał dostęp do krzyża. Do tego płot nie jest betonowy, tylko z drutu i nie zasłania poświęconego miejsca. Właściciel sklepu zapewnia, że chce dbać o krzyż, kupować kwiaty i pilnować porządku. Kiedy nie było płotu i czterech kamer na sklepie, wieczorami miało dochodzić tu do wandalizmów i burd. Okolice budynku były często zaśmiecone.

Reklama

Konkurencja?

Sołtys we wsi też prowadzi sklep, a kiedyś dzierżawił od GS-u budynek, przy którym stoi krzyż. Czy zamieszanie podczas zebrania nie jest aktem konkurencji? – Ależ skąd. Mój sklep to dla mnie tylko dodatkowa działalność. Przecież mam firmę brukarską i gospodarstwo – mówi Grzegorz Baszanowski. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że sołtys i właściciel sklepu to rodzina. – To syn mojego kuzyna w pierwszej linii – mówi Baszanowski. Z kolei sklepikarz zaprzecza, że jest spokrewniony z sołtysem.

Reklama

Pójdą do proboszcza

Krzyż święcił ksiądz prałat Henryk Kotlenga. Sołtys wybiera się do proboszcza czerskiej parafii. W rozmowie z nami prałat przyznał, że nic nie wie o sprawie z Łubnej. Co zrobi? Na razie nic. Poczeka aż przyjdą do niego mieszkańcy. – Na pewno ich wysłucham – mówi ksiądz Henryk Kotlenga. Proboszcz dodaje, że jest możliwość przeniesienia krzyża, nawet z poświęconej wcześniej ziemi. Czy rzeczywiście dojdzie do przeniesienia? – Jeden z mieszkańców chce oddać kawałek własnej działki. To na tym samym skrzyżowaniu – mówi sołtys. Właściciel sklepu twierdzi z kolei, że jeszcze jakiś czas temu zgodziłby się na przeniesienie krzyża, teraz już nie ma o tym mowy.

Reklama

Kto kogo podburza?

– Wydaje mi się, że najwięcej krzyczą ci, którzy do tego krzyża wcale nie chodzili – mówi zajmująca się tym miejscem Ewa Rytlewska. – W całej wsi są może trzy osoby, które tam znicze zapalają. Reszta zaczęła się interesować krzyżem dopiero teraz – dodaje. – Gdyby tam stanął płot betonowy, to sama bym miała pretensje do właściciela działki, ale taki z drutu? Komu on przeszkadza? Była w Warszawie wojna o krzyż, teraz w Łubnej będzie? – zastanawia się Ewa Rytlewska.

Co dalej?

Sołtys liczy, że w całym sporze mediatorem będzie proboszcz z Czerska. – Sam nie wiem, co dalej z tym zrobić – mówi Grzegorz Baszanowski. Ludzie we wsi zdania mają podzielone. Część z nich czuje się dotknięta tym, co właściciel sklepu powiedział na zebraniu wiejskim i krytykuje go za ogrodzenie krzyża. – Przecież on stoi na rogu działki. Wystarczyło zrobić wcięcie w ogrodzeniu – mówią. Inni uważają, że swoją działkę właściciel mógł ogrodzić i że nie ma co skłócać mieszkańców ze sobą.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości