– Autobusy miejskie powinny być bezpłatne, PKS praktycznie nie istnieje, PKP ma tylko plany rozwoju. W związku z tym wydawanie takich kwot wymaga poważnego zastanowienia się – mówił radny Zdzisław Januszewski o przystąpieniu Chojnic do programu mającego ujednolicić sprzedaż biletów w komunikacji publicznej w naszym województwie.
– Autobusy miejskie powinny być bezpłatne, PKS praktycznie nie istnieje, PKP ma tylko plany rozwoju. W związku z tym wydawanie takich kwot wymaga poważnego zastanowienia się – mówił radny Zdzisław Januszewski o przystąpieniu Chojnic do programu mającego ujednolicić sprzedaż biletów w komunikacji publicznej w naszym województwie.
Chojnice mają przystąpić do spółki InnoBaltica, która chce wdrożyć specjalny program. Dzięki niemu ma być ujednolicony system sprzedaży biletów komunikacji miejskiej w całym Pomorskiem. Kosztować ma on 3,6 mln zł.
Temat rozgorzał już podczas wspólnego posiedzenia komisji rady miejskiej. – Czy zaangażowanie w ten projekt nie jest zbyt wczesne? Całe życie poruszam się komunikacją miejską i międzymiastową. W obecnej chwili dojazd dokądkolwiek to tragedia. W sobotę lub niedzielę to jest wręcz niemożliwe. Dopiero kiedy zostaną przywrócone takie rozwiązania jak przed kilku laty, zanim kolej została ograniczona, podobnie transport autobusowy, to może mieć sens. Może poczekać z wdrażaniem tego systemu? – mówiła radna Janina Kłosowska.
Za tym, by Chojnice przystąpiły do projektu, argumentował wiceburmistrz Adam Kopczyński. – Chojnice muszą mocno walczyć o to, aby nie pozostać na peryferiach i nie być miastem zapomnianym, jeżeli chodzi o transport – mówił. Mimo że w zdalnym posiedzeniu komisji uczestniczyli przedstawiciele InnoBaltica i radni mogli zadawać pytania związane z projektem, temat powrócił na sesji.
Dużo na nie
Radny Bartosz Bluma stwierdził, że sam projekt jest interesujący i daje możliwości, jednak nie widzi ich dla chojniczan. – Jest to dobre rozwiązanie ułatwiające komunikację na terenach metropolitalnych. Każde uproszczenia są na plus, ale trzeba patrzeć na to, jakie korzyści będą mieli mieszkańcy Chojnic – zaznaczał. – Ten projekt nie przełoży się na interesy miasta, a koszty będą ogromne. Mówimy o kwocie ok. 4 mln zł.
Argumenty Blumy na nie poza kosztami były takie, że Chojnice będą w subregionie jedyną gminą, która uczestniczy w tym projekcie. Podkreślał, że chociażby ze względu na sytuację covidową coraz mniej ludzi korzysta z miejskiej komunikacji w Chojnicach. – Trzeba by było też wiedzieć, ilu turystów korzysta z MZK, bo jeśli okaże się, że niedużo, to wejście do tego projektu jest bezzasadne, a generować będzie koszty – argumentował.
Kopczyński odpowiadał, że projekt jest otwarty i mogą do niego dołączać kolejne gminy. – Musimy przejąć inicjatywę, by nie być miastem transportowo wykluczonym. Rzecz jest warta tego, by się nad nią pochylić – zaznaczał.
Z aut do autobusu
Zdzisław Januszewski zaproponował, by zamiast „wspólnego biletu” wprowadzić bezpłatną komunikację w Chojnicach i być przykładem dla innych gmin. Podał dane, z których wynika, że gdyby wprowadzić darmową komunikację w mieście, to byłby to koszt 800 tys. zł. – Darmowy bilet wpłynąłby na rozwój komunikacji miejskiej i rezygnację z jazdy po mieście samochodem – mówił.
Ripostował wiceburmistrz, który stwierdził, że rocznie przychód MZK ze sprzedaży biletów to 850 tys. zł, a dopłata to jeszcze 4 mln zł. – Stworzenie systemu bezpłatnej komunikacji zwiększa dopłatę do 5 mln – szybko wyliczył Kopczyński. – W tym momencie bezpłatna komunikacja nie jest osiągalna dla naszej gminy.
Przygotowane dwie uchwały dotyczące tego tematu nie były jednomyślnie przyjęte przez radnych. W obu przypadkach 13 radnych było za, sześciu przeciw, a wstrzymały się dwie osoby.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 1 kwietnia 2021, nr 13/979.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!