Blisko 7000 metrów nad poziomem morza, ekstremalne warunki i walka z własnymi ograniczeniami – Bartłomiej Krzemiński z Czerska dołączył do grona zdobywców Aconcaguy, najwyższego szczytu Ameryki Południowej. Dokonał tego w stylu sportowym, bez wsparcia tragarzy, mierząc się z surowymi warunkami w Andach.
Zdobycie Aconcaguy (6962 m n.p.m.) to nie tylko kwestia siły fizycznej, ale również odpowiedniego przygotowania i aklimatyzacji. Bartłomiej Krzemiński wcześniej mierzył się już z takimi szczytami jak Kilimandżaro (5895 m n.p.m.) oraz Mont Blanc (4808 m n.p.m.), co pozwoliło mu stopniowo testować swój organizm na coraz większych wysokościach.
– To niesamowite uczucie stanąć na szczycie, ale nie jest to coś, co można osiągnąć z dnia na dzień. Każdy krok w wyższe partie gór to walka z własnym ciałem, z ograniczoną ilością tlenu i ekstremalnymi warunkami. Było mnóstwo momentów, kiedy organizm mówił „stop” i wymuszał przerwę. – mówi Krzemiński.
Reklama
Cała wyprawa trwała blisko trzy tygodnie, a atak szczytowy to cztery intensywne dni, podczas których trzeba było pokonać kilka obozów aklimatyzacyjnych.
– Końcowy etap był najtrudniejszy – ciało domagało się odpoczynku, a brak tlenu sprawiał, że co kilkadziesiąt kroków musiałem robić przerwy. Organizm odczuwał każdy metr wysokości, a ostatnie 250 metrów to była walka krok po kroku. – wspomina zdobywca.
Jednym z kluczowych czynników sukcesu było trafienie w okno pogodowe – bez silnych wiatrów i niskich temperatur.
– Mieliśmy ogromne szczęście, bo gdy stanąłem na szczycie, było praktycznie bezwietrznie i temperatura wynosiła około 0 stopni. Mogłem spędzić tam aż pół godziny – to luksus na tej wysokości! – mówi Krzemiński.
Cała wyprawa wymagała też dobrej organizacji i odpowiedniego sprzętu. Lista rzeczy do zabrania przekroczyła 100 pozycji, w tym leki, sprzęt wspinaczkowy i specjalistyczne ubrania.
Co dalej? Po zdobyciu najwyższego szczytu Ameryki Południowej, Krzemiński nie zamierza się zatrzymać.
– Czas na siedmiotysięcznik! Chciałbym w 2026 roku wejść na szczyt w Himalajach, Karakorum lub Pamirze. To kolejny krok w drodze do spełniania marzeń. – zdradza.
Reklama
Poza górami, podróżnik angażuje się w działalność charytatywną i planuje utworzenie fundacji, która pomoże dzieciom pracującym w kopalniach na Madagaskarze.
Bartłomiej Krzemiński swoje górskie wyprawy relacjonuje na Instagramie @bartekkrzeminski, gdzie dzieli się inspiracjami i praktycznymi poradami dla przyszłych zdobywców szczytów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze