Poważna choroba zmusiła Wiesława Dąbrowskiego do odejścia z pracy. W zakładzie, w którym pracował jednak nie zapomniano o nim.
Poważna choroba zmusiła Wiesława Dąbrowskiego do odejścia z pracy. W zakładzie, w którym pracował jednak nie zapomniano o nim.
Wiesław Dąbrowski ma 53 lata. Zanim choroba przekreśliła jego życie zawodowe, pracował przez 10 lat jako kierowca karetki w chojnickim szpitalu. Ostatnim miejscem pracy chojniczanina był Zakład Pogrzebowy Tadeusza Porożyńskiego. – Byłem tam kierowcą przez 11 lat – wspomina pan Wiesław. Pięć lat temu ostry atak rozedmy płuc spowodował, że kierowca musiał całkowicie zrezygnować z pracy.
Musi być w domu
Choroba bardzo osłabiła pana Wiesława. Mężczyzna, by móc być w domu, a nie w szpitalu, potrzebuje koncentratora. – Urządzenie zagęszcza tlen i podaje go mojemu mężowi. Jego płuca mają trudność z jego przyswojeniem – wyjaśnia żona chojniczanina Ludwika Dąbrowska. Koncentrator małżeństwo kupiło ze środków Centrum Pomocy Rodzinie. Pomogli także krewni pana Wiesława, Tadeusz Porożyński oraz pracownicy jego zakładu. Chojniczanin porusza się na wózku, a mieszka na drugim piętrze bloku przy ulicy Leśnej. Specjalną windę odstąpił mu kolega Władysław Kiedrowicz.
Praca zbiorowa
Dwa lata temu winda stanęła przy ścianie bloku, w którym mieszkają Dąbrowscy. – Pracownicy zakładu zrobili między sobą zbiórkę pieniędzy. Potem sami zajęli się montażem – wspominają Dąbrowscy. Dzięki windzie pan Wiesław może opuszczać mieszkanie bez konieczności pokonywania schodów. Podobną pomoc chojniczanin otrzymał od kolegów i byłego szefa przy remoncie łazienki, podczas którego dostosowano pomieszczenie do jego nowych potrzeb. Prócz nich remont wspomógł także Piotr Granowski oraz Pomorski Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!