W poniedziałek, 15 września, w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chojnicach odbyło się spotkanie z prof. Cezarym Obrachtem-Prondzyńskim – socjologiem, historykiem i badaczem dziejów Pomorza. Dyskusja rozpoczęła się od wystawy „Nasi chłopcy”, która w Gdańsku i Chojnicach wywołała ogromne emocje i falę krytyki – od komentarzy w internecie po głosy znanych polityków, określających ją jako „antypolską”, „skandaliczną” czy „zdradliwą”.
Już na wstępie profesor przyznał, że skala i intensywność reakcji na wystawę go zaskoczyły. W internecie i mediach pojawiały się głosy, że ekspozycja jest „antypolska”, „skandaliczna”, „zdradliwa”. Krytykowali ją także czołowi politycy – od byłego prezydenta RP, przez ministra edukacji, aż po wicepremiera.
– To nie kwestia niewiedzy – podkreślił prof. Obracht-Prondzyński. – Każdy, kto chciał, w piętnaście minut mógł znaleźć rzetelne informacje o udziale Pomorzan w Wehrmachcie. Problemem nie jest brak wiedzy, ale polityka, która instrumentalnie wykorzystuje pamięć i historię.
Reklama
Profesor wskazał, że fala krytyki była elementem szerszego mechanizmu mobilizacji społecznej.
– Były groźby, pogarda, nienawiść. Ten potencjał może być skierowany przeciwko każdemu: migrantowi, osobie LGBT, Kaszubowi czy Niemcowi. Ktokolwiek zostanie wskazany, staje się wrogiem. I wtedy „jedziemy z koksem” – mówił.
Obracht-Prondzyński nie ukrywał rozczarowania brakiem obecności przedstawicieli lokalnych władz na otwarciu wystawy w Gdańsku.
– To było złe wrażenie. Trudne tematy wymagają odwagi, a tej odwagi zabrakło – podkreślił.
Reklama
Jego zdaniem Polska wciąż nie radzi sobie z rozmową o trudnych doświadczeniach: o relacjach z Niemcami, Żydami, Ukraińcami, o własnych winach i słabościach.
– Marzę o demokratycznej kulturze pamięci. Takiej, która uznaje pluralizm doświadczeń, a nie tylko heroizuje i przedstawia Polaków jako wyłącznie bohaterów lub ofiary – mówił. – Ofiary także potrafią krzywdzić. W życiu codziennym i w historii.
W swoim wystąpieniu profesor szerzej omówił, czym jest tzw. władza symboliczna.
– To ona decyduje, kto należy do wspólnoty, a kto zostaje z niej wykluczony. Kto ma prawo mówić, a kto jest „obcym”. To potężne narzędzie polityczne, bo pozwala kształtować granice naszej tożsamości – tłumaczył.
Reklama
Podkreślił też, że w Polsce fakty często ustępują miejsca propagandzie.
– Fakty stają się ciężarem, bo wymagają zmierzenia się z rzeczywistością. Łatwiej jest budować narrację na uproszczeniach i ideologii. To prowadzi do zakłamania, a życie w zakłamaniu zawsze otwiera przestrzeń do manipulacji – ostrzegał.
Spotkanie miało wyjątkowo żywy przebieg – uczestnicy zadawali pytania, dzielili się rodzinnymi wspomnieniami i refleksjami o trudnych losach Pomorzan. Temat służby Pomorzan w Wehrmachcie wciąż budzi silne emocje, bo dotyka historii wielu lokalnych rodzin.
Profesor zachęcał do odwagi w rozmowie o tych doświadczeniach.
– Jesteśmy niepewni swojej tożsamości. Może i lubimy myśleć, że husarskie skrzydła wystają nam z pleców, ale wiele rzeczy nie przechodzi nam przez gardło. A musimy przestać się bać. Mówić, pytać, dyskutować. Bo tylko tak będziemy dojrzalszą wspólnotą – podsumował.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze