Reklama

Kolejne drzewa zniknęły z miasta

07/05/2021 13:45

Niemal 40 drzew wycięto w ramach prac związanych z rozbudową Technikum nr 1 w Chojnicach. Pod topór poszły m.in. klony, które rosły nieopodal placówki. W miejsce wyciętych drzew starostwo planuje zrobić nowe nasadzenia.

Niemal 40 drzew wycięto w ramach prac związanych z rozbudową Technikum nr 1 w Chojnicach. Pod topór poszły m.in. klony, które rosły nieopodal placówki. W miejsce wyciętych drzew starostwo planuje zrobić nowe nasadzenia.

Rozbudowa Technikum nr 1 przy ulicy Kościerskiej w Chojnicach idzie pełną parą. Nie odbywa się to jednak bez ingerencji w przyrodę. W związku z pracami prowadzonymi przy szkole (budowa nowych sal, windy dla osób niepełnosprawnych, stworzenie holu wejściowego do placówki) wyciętych musiało zostać aż 37 drzew, które wcześniej rosły przy technikum. Pod topór poszły brzozy, jarzęby i klony. Jak zapewnia starosta Marek Szczepański, ich wycięcie było koniecznością.
Razem z korzeniem
Drzewa już zostały usunięte. W związku z tą ingerencją w przyrodę starostwo planuje wykonać nowe nasadzenia do maja 2022 roku. Nowych roślin ma być 45. – Na pewno będziemy sadzić przy ul. Kościerskiej. Dyrektor szkoły ma taki plan, by zrobić to niedaleko przychodni i drogi pożarowej, która się tam znajduje. Jeszcze nie wiemy, czy to będą drzewa czy krzewy – mówi starosta. Jego pomysłem było, by wykorzystywać drzewa, które są już trochę bardziej rozwinięte. W tym celu zlecona została analiza mająca dać odpowiedź, jaka firma zajmuje się przesadzaniem większych drzew. – Wiem, że takie sytuacje już miały miejsce i że było to realizowane w ten sposób. Na Pomorzu chyba nie ma takiego przedsiębiorstwa, które przesadza drzewa z bryłami, ale chcemy dowiedzieć się, ile takie coś kosztuje – wyjaśnia włodarz. Jeśli w przyszłości konieczna będzie wycinka, to zamiast drzewo usuwać, można byłoby wraz z bryłą korzeniową przenieść je w inne miejsce.
Szczepański mówi też, że na ten moment przy inwestycjach prowadzonych przez powiat nie ma wskazań do tego, by jeszcze jakieś drzewa miały zniknąć. Te, które przeszkadzały, już zostały usunięte. Tak było na przykład podczas prac prowadzonych przy drodze do Ogorzelin. – To drzewa, które kolidowały ze ścieżką rowerową i przebiegiem drogi. W związku z innymi pracami raczej będziemy wycinać krzewy, dużych drzew do usunięcia w ramach prac czy to przy trasie z Łęga do Złego Mięsa, czy w kierunku Ogorzelin już nie ma – mówi starosta.
Tyle to za mało
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy wiceprzewodniczącą rady powiatu i wiceprezeskę Stowarzyszenia Chojnicki Alarm dla Klimatu. Organizacja jednak nic nie wiedziała, że będą prowadzone działania związane z wycinką. – Dowiedziałam się wtedy, kiedy drzewa już były wycinane. Nie ukrywam, że bardzo się zdenerwowałam. Jeżeli okaże się, że wycinki dokonano dlatego, że w tym miejscu ma powstać jakieś przejście czy ścieżka, to jest to dla mnie wręcz bulwersujące – mówi Bożena Stępień.
Jej zdaniem liczba roślin zaplanowana do nasadzeń nie wystarczy. – Nie odpuścimy tego. Mnie nie satysfakcjonuje informacja, że w zamian posadzonych zostanie 45 drzew – można znaleźć wiadomości, że czasem za jedno usunięte drzewo trzeba posadzić sto, aby wyrównała się wartość (chodzi m.in. o rolę, jaką roślina spełnia w przyrodzie i produkcji tlenu – przyp. red.). Będziemy naciskać na pana starostę, żeby to nie było 40 drzew, ale kilkaset – dodaje.
Globalne rozwiązanie
Wiceszefowa stowarzyszenia mówi, że bardzo często do powiatu składane są wnioski o opracowanie odpowiednich standardów, które pozwolą wykonawcom czy projektantom wprowadzać dobre dla przyrody rozwiązania w przypadku robót budowlanych. – Drzewo na mapie geodezyjnej zaznaczone jest jako kropka. Nie jest napisane, ile ma lat, czy jaki to gatunek. Myślę, że w tej kwestii jest kawał roboty do zrobienia, bo jeśli te standardy nie są opracowane, to każdy robi, co chce – dodaje Bożena Stępień.
Przyznaje także, że takie standardy wprowadzane są już w innych samorządach. – Wiem, że czymś takim zajmuje się dr Marzena Suchocka, która jest dendrologiem i inżynierem krajobrazu. Robiła dla niektórych samorządów w kraju Standardy Ochrony Drzew w Procesie Inwestycji – dodaje wiceprzewodnicząca. To dokument, który jest opracowany pod kątem potrzeb danej gminy czy powiatu. Ma on pomóc samorządom zmierzać do ochrony drzew zagrożonych usunięciem.
Zdaniem Bożeny Stępień wycinka jest coraz powszechniejsza. Często drzewa są usuwane na prywatnych posesjach i nikt nie ma na to wpływu. W przypadku gdy wydane zostały jakiekolwiek pozwolenia, to samorządy bronią za wszelką cenę swoich decyzji. – Zawsze mówimy, że to są nasze drzewa – mieszkańców. Nie powiatu, nie gminy. Nikt nas o to nie pyta, czy chcemy, by one były wycięte. A my sobie tego nie życzymy – dodaje.
fot. Stanisław Kamiński

Reklama

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 22 kwietnia 2021, nr 16/982.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości