– To jedyny powiat w Polsce, który tak brutalnie podchodzi do ludzi – mówi prawnik Paweł Majka. Jego klient w sądzie domagał się od starostwa zwrotu pieniędzy niesłusznie pobranych za karty pojazdów. Wygrał, a starosta pieniędzy i tak nie chciał oddać.
? To jedyny powiat w Polsce, który tak brutalnie podchodzi do ludzi ? mówi prawnik Paweł Majka. Jego klient w sądzie domagał się od starostwa zwrotu pieniędzy niesłusznie pobranych za karty pojazdów. Wygrał, a starosta pieniędzy i tak nie chciał oddać.
Waldemar Piechowski zajmuje się handlem samochodami. Prowadziw Chojnicach komis. W 2004i 2005 roku sprowadził z zagranicy56 aut. Za każde zapłacił niecałe 500 zł w starostwie powiatowym. Trzeba było wtedy wykupywać karty pojazdów. Po latach okazało się, że samorządy pobierały te pieniądze bezprawnie, a ludzie, którzy wykupywali dokumenty, zaczęli domagać się zwrotu pieniędzy.
Starostwo na nie
Latem 2010 roku i Waldemar Piechowski zwrócił się o zwrot pieniędzy. Wyliczył, że powiat ma dla niego do zwrotu 23 800 złotych. – Powiat nie chciał z nami współpracować. Oni znają przepisy, ale mówili, że droga administracyjna nam nie przysługuje – mówi pełnomocnik Piechowskiego Paweł Majka. – W całej Polsce prowadzimy setki podobnych spraw. Są powiaty, które idą na ugodę, ale starostwo w Chojnicach to najbardziej brutalny urząd. Źle tu się traktuje petenta – mówi prawnik. Najpierw starostwo nie chciało wydać aktu administracyjnego – czyli na piśmie nie chciało odmówić wypłaty pieniędzy. – Musieliśmy skarżyć się na bezczynność organu, aż w końcu starostwo zostało zmuszone do wydania aktu – mówi Paweł Majka.
Były skargi na dyrektora
Waldemar Piechowski skarżył się też do rady powiatu na dyrektora wydziału komunikacji Krzysztofa Piekarskiego. – Ten pan się źle zachowuje. Poza tym w starostwie specjalnie źle pouczają ludzi, żeby utrudnić im dochodzenie swoich praw – mówi Paweł Majka. Radni odrzucili jednak skargi.
Wygrali, ale pieniędzy nie ma
W końcu, po miesiącach ganiania po sądach i urzędach Waldemar Piechowski miał w ręku wyrok sądu administracyjnego, przyznający mu zwrot 425 złotych za każdy samochód. Okazało się, że nie oznaczało to, że pieniądze powiat chojnicki mu odda. Wyrok uprawomocnił się 21 lipca tego roku, ale starosta uparł się i pieniędzy nie chciał zwrócić. – W miesiąc pieniądze powinny zostać przelane na konto mojego klienta, ale nie zostały. Wzywaliśmy starostwo do zapłaty, ale nic to nie dało. W końcu zwróciliśmy się do sądu cywilnego – mówi Paweł Majka.
Komornik miał wejść na konto
Sąd w Chojnicach przyznał rację Pawłowi Majce. Wydał na wyrok sądu administracyjnego klauzulę wykonalności. To umożliwiło Piechowskiemu i jego mecenasowi zwrócenie się do komornika o egzekucję zadłużenia. Komornik miał wejść na konto starostwa. Zostały o tym poinformowane wszystkie gminy powiatu. Komornik już wysłał odpowiednie dokumenty do banku, ale wtedy powiat postanowił od razu przelać na konto Waldemara Piechowskiego 23 800 złotych. W piątek Stanisław Skaja pisemnie powiadomił Waldemara Piechowskiego, że przeleje na jego konto pieniądze.
Kasy nie ma
W poniedziałek rano prawnik chojnickiego przedsiębiorcy kontaktował się w tej sprawie ze starostą Stanisławem Skają. Tego samego dnia starosta w rozmowie z dziennikarzem „Czasu Chojnic” mówił, że o sprawie praktycznie nic nie wie. – Nie ma mowy o żadnym zajmowaniu kont powiatu czy egzekucji komorniczej – mówi Stanisław Skaja. – To jest instytucja państwowa i mamy pewne procedury. Pan Piechowski albo już ma pieniądze na koncie, albo będzie je miał lada dzień – mówił w poniedziałek starosta. We wtorek zarzekał się, że pieniądze są już przelane. Piechowski z kolei mówił, że na jego konto jeszcze nic nie wpłynęło.
Chcą odsetek i grzywny
Jednak to nie koniec sądowych procesów. Paweł Majka będzie domagał się od powiatu odsetek za półtoraroczną zwłokę w spłacie pieniędzy. – Zamierzamy też złożyć wniosek o nałożenie grzywny na organ – mówi mecenas. Grzywna może sięgnąć nawet dziesięciokrotności średniego wynagrodzenia. Czy nie korzystniej dla kasy powiatu byłoby oddać pieniądzeod razu? – Starostwo ma swoich prawników, którzy tak mi radzili – mówi Stanisław Skaja. Starosta dodaje, że nie przejmuje się tym, że gminy z powiatu dowiedziały się o komorniczych działaniach. Nie ma też nic do zarzucenia Krzysztofowi Piekarskiemu. – Wykonuje swoją pracę w taki a nie inny sposób. Działa zgodnie z przepisami, więc nie mogę mieć do niego żadnych pretensji – dodaje Stanisław Skaja. Skąd powiat weźmie pod koniec roku budżetowego pieniądze dla Waldemara Piechowskiego? – Z budżetu – ucina starosta. Jakie wydatki zostaną okrojone, Stanisław Skaja nie chciał już powiedzieć.
Artykuł pochodzi z "Czasu Chojnic" z dn. 15.12.2011 nr 50
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!