Akcja Polipolu nazywa się „Czas na nasz las”. Przez trzy piątki października pracownicy firmy zasadzą 40 000 sosen na pięciu hektarach ponawałnicowych terenów.
Pracownicy zaczęli akcję we wczorajszy piątek. Zamiast do pracy w halach na terenie Chojnic, tym razem ruszyli autobusem do leśnictwa Mylof w Nadleśnictwie Rytel.
- W akcji sadzenia lasu weźmie udział 240 pracowników naszej firmy. Dzisiaj przyjechało nas 85. Są wszyscy, szwaczki, tapicerzy, magazynierzy, jest też kierownik produkcji – mówi Emilia Kalitta z działu HR Polipolu.
Sadzenie lasu w Mylofie to pomysł władz Polipolu nie tylko na integrację. To także nawiązanie do całego cyklu produkcyjnego. Pracownicy firmy w Chojnicach mają do czynienia z drewnem w postaci mebli. A drewno skądś się bierze. Trzeba poznać cały cykl jego powstawania, od momentu zasadzenia sosny.
- Poza tym wszyscy tutaj czujemy potrzebę odbudowy lasu. Nasi pracownicy pochodzą przecież z tych okolic. Chodzili tutaj na grzyby, przyjeżdżali na wakacje do dziadków. Jesteśmy związani z tym lasem – mówi Emilia Kalitta.
Leśnictwo Rytel liczy sobie 1350 hektarów. W trakcie nawałnicy w 2017 roku powalonych zostało 850 hektarów lasu.
- Para osób sadzących las w ciągu dnia przeciętnie wysadza od tysiąca do półtora tysiąca sadzonek – mówi Michał Meller, leśniczy z Mylofu.
Do zasadzenia sosny potrzeba dwóch ludzi. Jedna osoba kosturem wierci dziurę, druga wsadza i obsypuje sadzonkę. Małe, roczne sosny hodowane są w specjalnych pojemnikach, w którym podłożem jest torf i mieszanka nawozów i grzybów mikoryzowych. Mikoryza to rodzaj współpracy między roślinami a grzybami, w której obie strony korzystają ze związków chemicznych i substancji odżywczych. Grzyby mikoryzowe pomagają roślinom wchłaniać składniki odżywcze z gleby, a w zamian otrzymują od roślin cukry i inne substancje organiczne. To rodzaj partnerstwa, które sprzyja zdrowemu wzrostowi roślin i poprawia ich zdolność do przetrwania w trudnych warunkach. Bryłę korzeniową sosny trzeba przysypać centymetrową warstwą gleby rodzimej, piaskiem, by zapobiec przesuszaniu torfu.
- W skali kraju straciliśmy najwięcej lasów. W tym roku kończymy nasadzenia związane z usuwaniem skutków nawałnicy – mówi Tomasz Orzłowski, inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Rytel.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze