Chojnice w upalne dni nie dają wytchnienia: pompy wodociągowe skrzypią, lekarz powiatowy wciąż nieobecny, a niektórzy mieszkańcy zostawiają po sobie czerwone „ozdoby” na chodnikach. Do tego przewożenie padliny bez przykrycia i krzykliwe „Die dummen Polaken” w miejskich uliczkach. Miasto żyje latem pełnym niedogodności, a jednak z humorem i swoistym urokiem codzienności.
Czyby zabrakło oleju? Piszą nam z kół obywateli, zamieszkałych przy rynku: Brak wody z wodociągów miejskich spowodował, że pompy miejskie, znajdujące się na rynku, a zwłaszcza pompa w pobliżu apteki p Zielińskiego, częściej bywa używaną, aniżeli kiedykolwiek dotąd. Nie raziłoby to nikogo, gdyby nie to, że przy każdorazowem pompo- waniu pompa przeraźliwie skrzypi, co działa zbyt denerwująco nawet na więcej zahartowane natury. Możeby magistrat z łaski swej raczył i tą sprawą się zająć i odpowiednie części pompy naoliwić.

Nieznośny wprost upał panował w ub. wtorek nad naszem miastem. W cieniu notowano 33 stopni Celzjusza. Również ze zachodu donoszą o wielkich upałach, zatem prawdopodobnie fala gorąca przesuwa się powoli i na Wschód.

Jakoś wesoło przeszła noc z poniedziałku na wtorek. Wskazywały na to ślady czerwonej tuszy" na chodniku od ulicy Młyńskiej przez rynek do ulicy Szkolnej. Niewątpliwie podchmielili sobie jacyś obywatele i w stanie tym „zawadzili" o siebie lub gdziekolwiek o jaki przedmiot twardy. Z pewnością przy tej okazji zaświeciły im się wszystkie gwiazdy w oczach.

Ciągle niedomagania z lekarzem powiatowym.
Jak wiadomo dotąd jeszcze nie mamy stałego lekarza powiatowego, lecz tylko dwa razy w tygodniu dojeżdża do Chojnic jako lekarz powiatowy p. dr. Sztorm z Sępólna. W innych dniach zastępuje go lekarz wojskowy p. Kalinowski przy tut. baonie. Można się znowuż udać po poradę lekarską do pana Kalinowskiego tylko około godz. 9 przed południem do szpitala miejskiego. Z jakimi trudnościami sprawa nieobecności na miejscu lekarza powiatowego jest połączona względnie jakie fatalne skutki z tej racji mogą wyniknąć, wykazuje następujący wypadek. Oto pewnemu obywatelowi nazwisko jest obojętne - zachorowało pewnego dnia dziecko na zakażenie krwi. Obywatel ów, który jest urzędnikiem, został skierowany do lekarza powiatowego, jednakże tak p. dr. Storma jak i p. dr. Kalinowskiego nie zastał pomimo godzin przed południowych na miejscu. Narażają się na wysokie koszty, w końcu zniewolony był udać się do prywatnego lekarza, lecz pomoc okazała się za późną. Trzeba było dokonać dwukrotnie skomplikowanej operacji i prawdopodobnie zajdzie potrzeba odcięcia części ręki. Może niejeden zapyta, dla czego w Chojnicach żaden z lekarzy nie chce objąć posady lekarza powiatowego, a przynajmniej tylko niechętnie? Oto powiemy jasno: jedno trudności leży w złem uposażeniu lekarza powiatowego, którego pragnie się zbyć 8 klasą poborów urzędniczych. Rzecz jasna, że lekarz w prywatnej praktyce ma znacznie większe dochody, jak tych kilkaset złotych miesięcznie, za które winien pełnić obowiązki również w szpitalu miejskim. Kandydaci na lekarza powiatowego w Chojnicach domagają się co najmniej uposażenia z 6 klasy płac urzędniczych, które chyba w końcu trzeba będzie przyznać, jeżeli obecnego stanu rzeczy przewlekać się nie chce w stan nieskończończony.

Poskutkowało. Ze zadowoleniem stwierdzamy, że nareszcie władze kolejowe przekonały się, że u skrętu przed dworcem kolejowym między dwoma tunelami winna się palić lampa. Czas był po temu.

Święto żołnierza polskiego. Tutejszy garnizon obchodzi dnia 15 bm. tj. w święto Wniebowzięcia Najśw. Marji Panny swoje Święto Żołnierza Polskiego, jako rocznicę „Cudu nad Wisłą". Z tej okazji odbędzie się rano o godz. 7.30 nabożeństwo w kościele parafjalnym ze stosownem przemówieniem. Po nabożeństwie nastąpi odmarsz na rynek przed Ratusz, gdzie odbędzie się przegląd i defilada wojska. Tut. garnizon, pod dowództwem p. majora Malinowskiego prosi miejscowe władze, organizacje społeczne i szan. obywatelstwo o wzięcie jak najliczniejszego udziału w nabożeństwie wymienionem i obchodzie.

Przewożenie padliny w naszem mieście wywołuje pewną krytykę ze strony publiczności. Oto w czwartek wieziono ulicami miasta padłego konia do rakarni bez wszelkiego nakrycia. Sterczące ku górze nogi sprawiały niemiły widok, którego można by łatwo unikać, nakrywszy odpowiednio ścierwo.

„Die dummen Polaken". Pewna wielce mądra dla jego prawdopodobnie, że jest rzeźniczką pani, idąc w towarzystwie swego pieska i swojej „ciotki z Ameryki" ulicą Strzelecką, dla błahej przyczyny dała upust zajadłości swej w wyrażeniach skierowanych pod adresem chłopców, pasących przy drodze kozy i to następującymi: ,Ihr dummen Polaken, werdet ihr meinem Hund Ruhe lassen". Przypadkowo jednakże zamiast na dzieci polskich, trafiła na swych współziomków, którzy w odpowiedzi długi nos jej pokazali.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze