Mieszkańcy Chojnat od kilku dni żyją w napięciu. Jak relacjonują, na terenie wsi doszło już do piątego ataku agresywnego psa typu amstaff. Ostatni zakończył się najtragiczniej — pogryziony pies nie przeżył, mimo operacji i intensywnego leczenia weterynaryjnego. Zwierzę trzeba było uśpić z powodu sepsy.
— Ludzie boją się wychodzić z psami. Chodzą z gazem, z kijami. To nie jest normalne życie — mówi mieszkanka Chojnat, która zgłosiła sprawę redakcji Czasu Chojnic.
Jak podkreśla, zaatakowany pies należał do jej rodziny, a jego właścicielem było dziecko z zespołem Downa. Śmierć zwierzęcia bardzo odbiła się na stanie psychicznym dziecka.
Według relacji mieszkańców właściciel agresywnego psa początkowo deklarował, że odda zwierzę do schroniska. Na ten dzień miała zostać wezwana policja oraz pracownicy schroniska, jednak w ostatniej chwili mężczyzna zmienił zdanie. Sprawa utknęła, a — jak twierdzą mieszkańcy — dzielnicowy nie widzi obecnie możliwości dalszych działań.
Policja potwierdza, że interwencja miała miejsce na początku grudnia. Właściciel psa został ukarany mandatem, a strony — według funkcjonariuszy — miały dojść do porozumienia.
— My nie mamy podstaw, by odebrać zwierzę siłą. Pies przebywa na ogrodzonej posesji i według naszych ustaleń ma zapewnione warunki bytowe — przekazano nam w rozmowie z policją.
Tymczasem mieszkańcy nie kryją, że nie wierzą w zapewnienia o poprawie sytuacji.
— Takie deklaracje już były. To był piąty atak. Co będzie szóstym razem? — pytają.
Reklama
Jak dodają, kluczowym problemem jest brak dowodów w postaci nagrań lub zdjęć, które potwierdzałyby przemoc wobec psa. Mimo że — jak twierdzą — sąsiedzi mieli widzieć bicie zwierzęcia, nikt dotąd tego nie udokumentował.
W rozmowach z mieszkańcami coraz częściej pojawia się pomysł, by spróbować rozwiązać sytuację oddolnie — poprzez wspólne działanie sąsiadów. Chodzi o wzajemne informowanie się, reagowanie w czasie rzeczywistym i dokumentowanie niepokojących zachowań, bo jedno wiarygodne nagranie może uruchomić procedury, których dziś brakuje. Bez tego strach pozostaje, a spacery po wsi nadal przypominają codzienne ryzyko.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze