Reklama

Widmo strajku nauczycieli. Co z Chojnicami?

01/02/2019 09:00

Związek Nauczycielstwa Polskiego wszedł w spór z rządem i zapowiada protest. W Chojnicach nauczyciele na razie nie chorują na potęgę. Nie wiadomo jednak, jak sytuacja będzie wyglądać podczas ważnych wiosennych egzaminów.

Związek Nauczycielstwa Polskiego wszedł w spór z rządem i zapowiada protest. W Chojnicach nauczyciele na razie nie chorują na potęgę. Nie wiadomo jednak, jak sytuacja będzie wyglądać podczas ważnych wiosennych egzaminów.

Nauczyciele są kolejną grupą zawodową, która nie godzi się z wysokością swoich zarobków. Chodzi w szczególności o tych z niższych stopni zawodowych. W związku z tym przez jakiś czas trwały rozmowy pomiędzy związkami zawodowymi a ministerstwem edukacji. Przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego domagali się zwiększenia kwoty bazowej wynagrodzenia o tysiąc złotych. Minister zaproponowała tylko od 121 do 166 zł.
Nie da się ukryć, że główną osią sporu jest fakt, że zarobki nauczycieli rosną w dużo mniejszym tempie niż na przykład w prywatnych przedsiębiorstwach. Według niektórych są po prostu uwłaczające. Z tego powodu oraz z braku kolejnych propozycji ZNP wszedł w spór zbiorowy z rządem. W kraju już teraz wielu nauczycieli jest na zwolnieniach lekarskich. Zapowiadana jest także duża akcja protestacyjna w trakcie testów gimnazjalnych lub matur. Może wtedy zabraknąć nauczycieli do ich przeprowadzenia.

Reklama

Bojowe nastroje

A jakie plany mają chojniccy związkowcy? 24 stycznia odbędzie się spotkanie zarządu chojnickich struktur ZNP. Jest jednak pewne, że członkowie dostosują się do wytycznych kierownictwa organizacji. – Nastroje wśród nauczycieli są raczej bojowe. Możliwości są takie: w trakcie sporu zbiorowego można zorganizować mediacje z dyrektorami w sprawie podwyżek. Ci zapewne nie mają środków na takie podwyżki. Strajk to ostateczność, ale obecnie mamy taką sytuację, że stażyści zarabiają ledwo płacę minimalną – opowiada Wiesława Ostrowska, prezes oddziału ZNP w Chojnicach. Przypomina też, że wystawienie zwolnienia to decyzja lekarza, a nie widzimisię nauczyciela. Chojniccy związkowcy czekają na razie na rozwój wypadków i efekty rozmów na szczeblu krajowym.

Reklama

Podwyżki cudzą ręką

W Chojnicach póki co nie ma problemów z liczniejszymi niż zwykle chorobami pracowników szkół. Szef wydziału edukacji w chojnickim ratuszu zaznacza, że nie odnotowano większej liczby zwolnień lekarskich. – Liczba nauczycieli na zwolnieniach nie jest większa niż średnia w okresie zimy – mówi Grzegorz Czarnowski.
Dodaje, że rozumie postulaty związkowców, bo nauczyciel to zawód, który powinien być dobrze wynagradzany, a zarobki w innych branżach poszły w górę. – W 2018 roku nauczyciele mieli dostać 5 proc. podwyżki, ale w praktyce tak się nie stało. Niestety, sprawa wygląda tak, że ministerstwo daje podwyżki rękoma i z budżetów samorządów. Płace mają rosnąć, ale subwencja oświatowa nie pokrywa tych podwyżek – przyznaje Czarnowski.
W ostatnim czasie dokonano corocznej analizy zarobków nauczycieli w mieście. Okazało się, że wszyscy oprócz stażystów zarabiają zdecydowanie więcej od minimum określonego w przepisach. Stażyści otrzymają wyrównanie, ale mowa o niewielkiej kwocie, bo zaledwie 4 tys. zł do podziału na wszystkich. Różnica pomiędzy wymaganymi kwotami a zarobkami była więc niewielka.

Reklama

Jak kształtują się zarobki w Chojnicach?

(podano kwoty brutto wyliczone na podstawie wszystkich składników wynagrodzenia i?podzielone przez 12 miesięcy)

Stażysta – 2 933 zł
Kontraktowy – 3 542 zł
Mianowany – 4 264 zł
Dyplomowany – 5 675 zł

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 24 stycznia 2019, nr 4/865

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości