Skończył się inwestycyjny okres dla samorządów. Rok 2011 będzie dla gminnych budżetów okresem zaciskania pasa. Miasto Chojnice czekają cięcia i oszczędności. Niewykluczone, że będą zwolnienia w budżetowych jednostkach. Gdzie Arseniusz Finster będzie szukał każdej złotówki? Rozmowa z burmistrzem Chojnic.
Skończył się inwestycyjny okres dla samorządów. Rok 2011 będzie dla gminnych budżetów okresem zaciskania pasa. Miasto Chojnice czekają cięcia i oszczędności. Niewykluczone, że będą zwolnienia w budżetowych jednostkach. Gdzie Arseniusz Finster będzie szukał każdej złotówki? Rozmowa z burmistrzem Chojnic.
„Czas Chojnic”: W porównaniu do lat poprzednich, inwestycyjnie budżet wygląda słabo. Nie ma w nim dużych zadań, które, jak to było w poprzednich latach, są widoczne dla każdego chojniczanina i przyjezdnego. Po latach inwestowania miasto musi złapać finansowy oddech?
Arseniusz Finster: W latach poprzednich wchłonęliśmy unijne dotacje i je wydaliśmy. Teraz pieniądze z funduszy się skończyły. Na inwestycje trzeba szukać dofinansowania gdzie indziej. Dodatkowo to pierwszy rok kadencji. Za każdym razem miasto mniej w nim inwestuje. Teraz jednak wygląda to dobrze. Mamy aż dwa miliony złotych na drogi osiedlowe. Gdyby w kolejnych trzech latach zwiększyć te środki do czterech milionów, to na koniec kadencji wybudujemy osiedlowych dróg za 14 milionów złotych. Tegoroczne inwestycje będą widoczne. Cztery miliony zainwestujemy w park Tysiąclecia, powstanie boisko przy Rzepakowej, Orlik, rondo na 14 Lutego czy baszta w Fosie Miejskiej. W tym roku rozpoczniemy też inwestowanie w Chojnickim Domu Kultury. Będziemy mieli problem, jeśli nie otrzymamy dofinansowania na dom kultury czy park Tysiąclecia. Będziemy wtedy musieli sięgać do majątku. Trzeba będzie go sprzedawać, na przykład sklepy. W tym roku będzie mniej inwestycji, ale miasto ma gotowe projekty na inne zadania. Jestem przekonany, że drugi i trzeci rok kadencji będą dużo lepsze.
W tym roku wydatki bieżące nie mogą przekraczać bieżących dochodów. Oznacza to dla samorządów oszczędności. Odbije się to na pracownikach samorządowych, nauczycielach?
Wszyscy poczują oszczędności, bo jeśli chcemy zrealizować inwestycje, musimy ograniczyć wydatki bieżące. W szkołach na pewno zmieni się zatrudnienie. Trzeba reformować oświatę. Na przykład wydajemy sporo na przygotowanie posiłków w szkołach, na wynagrodzenia dla pań kucharek. Trzeba się zastanowić, czy nie zlikwidować szkolnych kuchni i czy taniej nie będzie, jeśli zapłacimy za catering. W tym roku chciałbym rozpocząć rozmowy o prywatyzacji żłobka. Pracownicy ratusza też nie mają co liczyć na podwyżki. Wynagrodzenia pozostają na poziomie z 2010 roku.
Z czego w tym roku trzeba było zrezygnować? Czego nie ma w budżecie, a chciałby Pan, żeby się w nim znalazło?
Zrezygnowaliśmy z projektu modernizacji i rozbudowy stadionu Kolejarza. Nie będziemy też budowali nowego przedszkola przy Kartuskiej. W ogóle porzucamy ten pomysł. Miasto będzie chciało sprzedać działkę, na której ma być budowane przedszkole wraz z projektem. Nabywca będzie mógł zbudować obiekt i prowadzić w nim prywatne przedszkole.
Jak wyglądają miejskie podatki, a konkretnie wpływy z nich do budżetu? W poprzednich latach opłaty nie były podnoszone, bo przybywało podmiotów gospodarczych, firmy inwestowały, a miasto dostawało więcej z podatku od nieruchomości. Jak, po analizie budżetu, można określić chojnickie społeczeństwo? Biedniejemy czy wciąż się bogacimy?
Spada dochód z PIT-u. W 2009 i 2010 roku wpłynęło do naszej kasy mniej pieniędzy z tego podatku niż szacowało to ministerstwo finansów. Tę dziurę musieliśmy zasypywać dochodami ze sprzedaży majątku. Nie widać, żeby firmy z miasta stawały się biedniejsze. Zauważyłem jednak, że coraz mniej mamy z podatku CIT. Oznacza to, że firmy dużo inwestują albo mają dochody w granicach zera.
W Chojnicach w ostatnich latach pojawiło się dużo nowych obiektów. Orliki, wszechnica, park Tysiąclecia, zaraz powstanie Chojnickie Centrum Kultury. Utrzymanie tych obiektów kosztuje. Czy za kilka lat nie będzie tak, że miasto nie będzie miało za co inwestować, bo dużą część budżetu pochłoną koszty stałe, wydatki bieżące?
Dochodów większych nie będziemy mieli. Żeby więc utrzymać majątek, będziemy musieli szukać oszczędności i reformować wydatki. Jak mówiłem wcześniej, ilość zatrudnionych nauczycieli, kucharki w szkołach, może trzeba będzie likwidować dopłaty do naszych spółek. Może kiedyś miasto stanie przed dylematem, czy na przykład utrzymywać park Tysiąclecia, czy dopłacać do MZK, żeby przewoźnik mógł udzielać ulg na bilety. Trzeba też szukać partnerów do naszych inwestycji. Na przykład we wszechnicy jest biblioteka wojewódzka, są stowarzyszenia – to wpływa na zmniejszenie kosztów utrzymania obiektu. W Chojnickim Centrum Kultury trzeba będzie zatrudnić menadżera, żeby poszukał możliwości zarobku.
Dziękuję za rozmowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!