W czwartek 30 marca miało miejsce nadzwyczajne walne zebranie członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Kłos” z Nieżychowic. Mieszkańcy odwołali dotychczasową radę nadzorczą i powołali w jej miejsce nową. Skład rady uprawomocni się po wpisaniu go do KRS-u.
Dlaczego doszło do odwołania starej rady nadzorczej?
- Ludzie się buntują. Nie podobają się im podwyżki czynszu – mówi Stanisław Tomaszewski, prezes SM „Kłos”.
Sprawa zaczęła się już 16 stycznia, kiedy to na spotkaniu z mieszkańcami prezes spółdzielni zapowiedział podwyżki czynszu. Głównym czynnikiem powodującym wzrost opłat był koszt opału.
- Czynsze od października poszły w górę niektórym mieszkańcom prawie dwa razy! - mówi nam jeden z mieszkańców proszących o zachowanie anonimowości.
Także opał był główną przyczyną, przez którą zmieniono skład rady nadzorczej. Grupa inicjująca walne zebranie członków spółdzielni mieszkaniowej wysunęła zarzut niegospodarności. Dlaczego prezes spółdzielni kupował węgiel w cenie 2700 złotych za tonę, skoro jego cena spadła już nawet poniżej dwóch tysięcy? O to pytali mieszkańcy. Dlaczego władze spółdzielni kupują węgiel u tylko jednego dostawcy, który na dodatek ma o wiele większe ceny?
- Niech pan prezes przestanie nas zadłużać! - apelowali na zebraniu członkowie spółdzielni.
W SM „Kłos” uprawionych do głosowania jest około stu członków. Na zebranie przyszło ich około 70, z czego głosowało pięćdziesięcioro.
Prezes Tomaszewski odpiera zarzuty o niegospodarności.
- Ludzie dostali po trzy tysiące na zakup opału. Zamiast przeznaczyć te pieniądze na węgiel dla spółdzielni, pokupowali sobie lodóweczki, praleczki i telefony – żali się prezes.
Uważa też, że podwyżka czynszu była zrobiona za późno, bo spółdzielnia miałaby wtedy pieniądze na zakup tańszego opału. A tak to prezes musiał kupować droższy węgiel w firmie, która dawała odległy, trzymiesięczny termin spłaty faktur.
- Kto by nam sprzedał opał za darmo? – pyta prezes Tomaszewski.
Członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Kłos” odwołali starą radę nadzorczą. Skład nowej musi się znaleźć w Krajowym Rejestrze Sądowym. Dokonanie wpisu może potrwać nawet miesiąc. Nowa rada może też odwołać Stanisława Tomaszewskiego z funkcji prezesa, którą piastuje już od 2012 roku. Szef spółdzielni spodziewa się takiego ruchu.
- Chcę sam odejść. Mam już wszystkiego po dziurki w nosie. Najgorzej to pracować z ludźmi – zapowiada prezes Tomaszewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze