Dariusz Szczepański najprawdopodobniej zaparkował samochód na płatnym miejscu parkingowym i nie kupił biletu. Kiedy straż miejska założyła na koło renaulta blokadę, radny poszedł do komendanta.
Dariusz Szczepański najprawdopodobniej zaparkował samochód na płatnym miejscu parkingowym i nie kupił biletu. Kiedy straż miejska założyła na koło renaulta blokadę, radny poszedł do komendanta.
Auto stanęło na ulicy Krętej w piątek. Z samochodu wysiadł radny Dariusz Szczepański i poszedł do miasta. Nie kupił biletu z parkomatu. Po 30 minutach przy renaulcie pojawili się strażnicy miejscy i ujawnili wykroczenie. Założyli na koło samochodu blokadę.
Radny uciekł
Po chwili na miejscu pojawił się też radny. Municypalni chcieli wystawić dokumenty związane z dopłatą – karą 50 złotych za parkowanie bez opłaty. Jednak nie mogli wystawić mandatu. Radny strażnikom powiedział, że nie ma przy sobie dokumentów od auta. Kiedy zobaczył reportera z aparatem, zrobił się nerwowy. Nie życzył sobie robienia zdjęć. Szybkim krokiem oddalił się z miejsca interwencji straży miejskiej.
Wizyta u komendanta
Dariusz Szczepański poszedł do komendanta municypalnych. Tadeusz Rudnik potwierdza, że radny miejski złożył mu wizytę. – Pytał o uchwałę dotyczącą zasad parkowania. Uświadomiłem go, że zapis mówiący o 15-minutowym okresie bez kary dotyczy tylko tych kierowców, którzy mieli bilet i nie zdążyli go przedłużyć. W tym przypadku w ogóle opłata nie została wniesiona – mówi Tadeusz Rudnik. – Tłumaczyłem też temu panu, że brak drobnych nie zwalnia z obowiązku wykupienia biletu oraz że nie można anulować wystawionej już przez strażników dopłaty.
Nawet go nie zna
Na ulicy Krętej strażnicy czekali jeszcze na radnego z dokumentami. Okazało się jednak, że Dariusz Szczepański nie przyszedł. Na miejscu pojawił się za to inny mężczyzna, który miał kluczyki i dokumenty od samochodu. Stwierdził, że to on zaparkował tu auto i że nawet nie wie, kim jest Dariusz Szczepański. Odebrał od strażników karę finansową i odjechał renaultem. – Strażnicy muszą ukarać osobę, która przekazuje im dokumenty. To jest podstawa do wystawienia dopłaty. Otrzymuje ją okaziciel dokumentów samochodu – tłumaczy Tadeusz Rudnik.
Przewodniczący z niesmakiem
O opinię w sprawie parkowania bez biletu zapytaliśmy przewodniczącego rady miejskiej Mirosława Janowskiego. – Mogę mówić tylko o sobie. Mam wykupiony bilet, który upoważnia mnie do parkowania na kopercie pod ratuszem. Jednak jeśli stawiam auto gdzie indziej, zawsze wnoszę opłatę – mówi. – Jestem przede wszystkim człowiekiem i normalnym mieszkańcem miasta. Obowiązują mnie te same przepisy, co innych. Każdy radny pełni swoją funkcję nie tylko w ratuszu, ale też poza nim. Powinien być przykładem – mówi Mirosław Janowski.
Po tym zdarzeniu próbowaliśmy wiele razy skontaktować się z randym Szczepańskim. Bezskutecznie. Jego telefon nie odpowiadał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!