Reklama

Grzyb na ścianie, okno wyleciało. Żyć się nie da

18/08/2011 10:15

Dla rodziny z niepełnosprawnym dzieckiem nie ma w Czersku mieszkania. – Jak długo jeszcze mamy żyć z grzybem na ścianie. Niedawno okno się nam rozpadło – mówi Maria Krueger.

Dla rodziny z niepełnosprawnym dzieckiem nie ma w Czersku mieszkania. ? Jak długo jeszcze mamy żyć z grzybem na ścianie. Niedawno okno się nam rozpadło ? mówi Maria Krueger.

O rodzinie zamieszkałej przy ul.21 Lutego już pisaliśmy. Zimą w ich mieszkaniu temperatura spadała do 11 stopni. Ścianę zżerał grzyb, a przez okno wiało, jak zimą w górach. Po naszej interwencji burmistrz Marek Jankowski obiecał, że postara się przenieść małżeństwo z niepełnosprawną osobą do modernizowanego właśnie obiektu przy Kolejowej.

Reklama

Okno się rozpadło

Państwo Kruegerowie mieszkają w prywatnej kamienicy, ale lokal lata temu przyznała im gmina. – Jesteśmy w takiej dziwnej sytuacji. Bo gmina ma umowę z właścicielem budynku, a my jesteśmy mieszkańcami gminy – mówi Maria Krueger. Niedawno rozpadło się okno w jednym z pokoi. Lokatorka poszła więc do właściciela budynku. – Nie ma mu się co dziwić, że odesłał nas do urzędu gminy – mówi mieszkanka Czerska. Wraz z mężem udali się więc do ratusza. Trafili na wiceburmistrza Jana Gliszczyńskiego.

Reklama

Pyskówka w urzędzie

– Wiceburmistrz nawet nie chciał nas przyjąć. Dał nam pięć minut. Powiedział, że w gminie są ludzie w jeszcze gorszej sytuacji od nas i żebyśmy poszli rozmawiać z właścicielem budynku – mówi Maria Krueger. Kobieta zdenerwowała się, kiedy usłyszała, że z obiecanego przez Marka Jankowskiego mieszkania może nic nie wyjść. – Jak można tak ludzi traktować? Nas schorowanych z niepełnosprawnym dzieckiem – żali się kobieta. Wiceburmistrz mówi, że to petentka była zdenerwowana i krzyczała na cały urząd. – Pani Krueger chciała, żeby jej wymienić okno, ale my nie możemy tego zrobić, bo ona mieszka w prywatnym budynku – mówi Jan Gliszczyński.

Reklama

Kolejowa na socjalne

Wiceburmistrz zapewnia, że chciał sprawę załatwić spokojnie, ale się nie udało. – Ja się nie obrażam. Wiem, że tą panią poniosły emocje. Jest w trudnej sytuacji – mówi Jan Gliszczyński i podkreśla, że rodzin z podobnymi potrzebami w gminie jest więcej. Wiceburmistrz zapewnia, że gdyby w gminie były odpowiednie mieszkania, rodzina Kruegerów na pewno by otrzymała do jednego z nich klucze. Niekoniecznie jednak do mieszkania przy Kolejowej, gdzie gmina właśnie adaptuje lokale w budynku po PKP. – Tam planujemy mieszkania socjalne, a przecież ta rodzina potrzebuje lokalu komunalnego o wyższym standardzie. Na parterze, z łazienką – mówi Jan Gliszczyński. Marek Jankowski na razie jest na urlopie. – Mam nadzieję, że spełni swoją obietnicę, bo my dłużej w takich warunkach już żyć nie możemy – mówi Maria Krueger.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości