Jak donosi Dziennik Pomorski, szeregowi rezerwy zostaną powołani na czterotygodniowe ćwiczenia – obowiązkowo z własną łyżką i widelcem.
Baczność przed oszustwem.
Również w mieście naszem pojawiły się okólniki niejakiej firmy F. W. Stapper z Amsterdamu, które obiecują po wykupieniu 4 biletów za 8 zł. premję w wysokości 4000 zł. po mniej więcej 3 miesiącach płatnych. Cale oszustwo jest dość przejrzyste, jednakże dużo jest jeszcze ludzi tego rodzaju, których nie sieją a sami się rodzą. Oszustwo to rozpowszechniło się już po całych Niemczech i w Polsce tak, iż obecnie sprawą tą zajęło się nawet jedno z pism poznańskich, nawołując rząd, aby poczynił odpowiednie kroki w celu zapobieżenia bezowocnemu odpływowi waluty polskiej za granicę. Zwracamy również uwagę na to, iż czyni się karygodnym ten, kto np. pieniądze polskie usiłuje w liście np. poleconym wysłać za granicę, w tym wypadku do Holandji.

Pisaliśmy o okradzeniu piekarza p. Grzybowskiego w miejscu na sumę 200 złotych. Obecnie dowiadujemy się, iż kradzieży tej dopuścili się jego uczniowie, którzy też do winy się przyznali. Pieniądze te zakopali oni na szosie Gdańskiej koło pewnego miejsca. Za skradzioną gotówkę wyprawiali sobie wieczorki i to dość sute zakropione winem.

Powołanie szeregowych rezerwy rocznika poborowego 1899 i 1903 na 4 tygodniowe ćwiczenia. W roku bieżącym powołani zostaną na 4 tygodniowe ćwiczenia wojskowe szeregowi rezerwy rocznika poborowego 1899 i 1900. Powołani otrzymają imienną kartę powołania z wyznaczeniem formacji i terminu stawiennictwa. Do karty powołania doręczony zostaje bilet kolejowy. Kto z ważnych powodów pragnie uzyskać przesunięcie ćwiczeń na termin późniejszy, może wnieść do Powiatowej Komendy Uzupełnień odpowiednio uzasadnioną, udokumentowaną i należycie ostemplowaną prośbę bezzwłocznie po otrzymaniu karty powołania. Do próśb tych nie należy dołączać kart powołania. Rezerwiści winni przynieść ze sobą na ćwiczenia swoje własne przybory do jedzenia jak łyżkę, widelec itp.

Franciszka Musiałówna, zamieszkała w Kurczem oskarżona o to, iż trudniła się handlem domokrążnym i to jajami i masłem. Oskarżona została przez sąd pokoju w Tucholi zasądzona na 30 zł. grzywny lub w razie niemożności zapłacenia na więzienie. Przeciwko temu wyrokowi wniosła osk. odwołanie. Na rozprawie oskarżona do winy się nie poczuwa i twierdzi, że masło kupiła dla własnego użytku, Po przeprowadzonej rozprawie sąd osk. uwolnił, koszta ponosi Skarb państwa.

Brutalność niemiecka wobec kolejarza polskiego. P. G. z Chojnic przechodząc w ub. czwartek wieczorem przy Rynku, napotkał trzech kolejarzy. P. G. spojrzawszy na swego dawniejszego kolegę, usłyszał nagle od jednego z kolejarzy następujące wyzwiska niemieckie: Co się obracasz, gdy ci dam w m...., to się zwalisz na ziemię". P. G. nie chcąc z przypuszczalnie podchmielonym kolejarzem hakatą wejść w jakiekolwiek starcie, szedł ze swym towarzyszem spokojnie dalej, jednakże sprawą tą się zainteresuje dalej i pewnie butę niemiecką owemu kolejarzowi strąci na zawsze. Czy ów urzędnik nie zdaje sobie sprawy z tak brutalnego postępowania, zaczepiając przechodniów szwabskiemi wyzwiskami ?

Czersk. (Sprostowanie w sprawie artykułu Wyrafinowani złodzieje" w Czerska). Bajka o jakiejś zajmującej wyprawi e złodziejskiej do mego mieszkania i rzekomej przeze mnie odegranej roli jest od początku aż do końca zmyślona.
Nieprawdą jest, jakobym zauważył jakieś podejrzane szmery w pokoju mego mieszkania, stawiał umieszczone pytania i odebrał na takowe owe zmyślone odpowiedzi. Nieprawdą jest dalej jakobym napotkał przed domem mego mieszkania innego osobnika, zapytując się jego, czy nie widział ja- kiegoś człowieka, który co dopiero rzekomo miał uciekać i zniknąć na zakręcie, i jakoby w międzyczasie ów rzekomy osobnik miał wejść najspokojniej przy otwartych drzwiach do mego mieszkania i zabrać jakąś skrzynkę z narzędziami, które podobno pierwszy klijent wskutek niedbałej roli i, przeszkodzenia we włamaniu" zostawił w pomieszkaniu. Autor zaznacza w tem miejscu, że włamanie zostało przeszkodzone, zaś na wstępie notatki opowiada o jakimś już dokonanem włamania do mieszkania.
Prawdą jest tylko, że wracając ze żoną moją krótko po godz. 10-tej wieczorem do domu zauważyłem w podwórzu młodego mężczyznę, który na zapytanie moje, co tu ma do szukania, w grzeczny sposób odpowiedział, że chciałby ze mną konferować w sprawie spadkowej. Mimo podejrzenia przystąpiłem do zbadania jego osobistości i sprawy. Biorąc go w obecności żony w ścisłe badane dowiedziałem się, że odnośne papiery ma siostra jego w posiadaniu, poczem odszedł przyswojonym frazesem „całuję rączki" i przyrzekł następnego dnia w swej sprawie spadkowej wrócić.
O zajściu tem podejrzeniu zawiadomiłem natychmiast policję państwową. Po drodze do policji spotkałem owego gościa i udałem się za nim, gdy widział że go się śledzi, znikł w ciemnej bocznej ulicy pocztowej. Spotkawszy w ulicy tej znajomego urzędnika sąd. pytałem go się, czy nie widział jakiejś podejrzanej osoby. Taj samej nocy usiłowano włamać się u adwok. Drwięgi i w dwóch dalszych miejscach. K.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze