Reklama

Kto kogo powinien uczyć demokracji?

09/05/2012 11:23

Czy Grzegorz Wirkus naciskał na dyrekcję II LO, żeby do listy kandydatów do młodzieżowej rady dopisała trzy nazwiska? – Jedynie prosiłem, bo w szkole nie dotrzymali terminów – mówi radny miejski.

Czy Grzegorz Wirkus naciskał na dyrekcję II LO, żeby do listy kandydatów do młodzieżowej rady dopisała trzy nazwiska? ? Jedynie prosiłem, bo w szkole nie dotrzymali terminów ? mówi radny miejski.

W II Liceum Ogólnokształcącym aż wrze. Wszystko przez wybory do Młodzieżowej Rady Miejskiej. – Dorośli zaczęli się mieszać w sprawy młodzieży, a to dobrze nie wróży – mówi dyrektor szkoły ze Świętopełka Maria Kallas. 

Trzech chętnych

W szkołach średnich w Chojnicach właśnie odbywają się procedury związane z wyborami do Młodzieżowej Rady Miejskiej. W II LO zgłosiło się trzech kandydatów na zarezerwowane dla tej szkoły trzy miejsca. Zanim jeszcze wybory się odbyły, do szkoły zadzwonił radny Grzegorz Wirkus. – Zgłosili się do mnie uczniowie, których wcześniej nie znałem. Mówili, że dowiedzieli się o wyborach, kiedy już było za późno na zgłaszanie swoich kandydatur – mówi radny. – Pani dyrektor zgodziła się dopisać trzy nazwiska i uznałem, że sprawa jest załatwiona – dodaje.

Reklama

Naciski, naciski

– Chciałam dać wszystkim uczniom szansę, dlatego zgodziłam się uzupełnić listę wyborczą – mówi Maria Kallas. Wtedy jednak do dyrektor wpłynął protest jednej uczennicy. – Słusznie zauważyła, że po terminie nie można już dopisywać nikogo do listy. Musieliśmy skreślić te nazwiska – dodaje Maria Kallas. – Z panem Wirkusem rozmawiałam raz. Później wiele razy dzwonił do szkoły. Zostawiał dla mnie wiadomości. Czułam, że chce na mnie wymóc zmianę decyzji – mówi dyrektor.

Zrezygnowali przez dorosłych?

Reklama

Jeden z uczniów (nazwisko do wiadomości redakcji) mówi wprost, że radny chciał mieć kontrolę nad wyborami w szkole. – Nie on jeden dzwonił i naciskał. Były też telefony od innych, znanych w Chojnicach osób, których nazwisk nie chcę teraz ujawniać – mówi Maria Kallas. – Tylko prosiłem, na nikogo nie naciskałem – zarzeka się Grzegorz Wirkus. – Zresztą, po rozmowie z panią dyrektor, dwóch z trzech uczniów, którzy zgłosili się później, wycofało się z wyborów. Pani dytrektor zniechęciła ich do startu w wyborach. Moim zdaniem nie taka jest jej rola. To pogwałcenie demokracji – dodaje radny. – Nikogo nie zniechęcałam. Wręcz przeciwnie. Jestem w szoku, słuchając tego, co mówi radny – twierdzi Maria Kallas. Nie tylko dwaj uczniowie, którzy zgłosili się do radnego Wirkusa, odpuścili sobie MRM. Już po wyborach pisma z rezygnacją z mandatu Młodzieżowej Rady Miejskiej do dyrektor złożyli dwaj chłopcy, którzy już zostali wybrani w głosowaniu. – Myślę, że to przez to całe zamieszanie. Dorośli wymusili na nich taką decyzję. Sama czuję się wmanewrowana w jakąś politykę – mówi Maria Kallas.

Reklama

Dyskusja o demokracji

Szkoła ma więc na razie jedną radną. Teraz w placówce przy Świętopełka odbędą się wybory uzupełniające, które mają wyłonić dwóch kolejnych radnych.

O wyborach i rzekomych naciskach zrobiło się też głośno w chojnickim urzędzie. Sprawa trafiła nawet do przewodniczącego rady miejskiej. – Młodzieżowa Rada Miejska jest w pełni niezależna. Nikt nie może mieć na nią wpływu. Zadzwoniłem do pani dyrektor i powiedziałem, że nie ma brać pod uwagę żadnych głosów z zewnątrz – mówi Mirosław Janowski. – Z radnym Wirkusem przy najbliższej okazji porozmawiam o demokracji – dodaje przewodniczący rady. – Pan Janowski tak mówi, bo nie poznał jeszcze mojej wersji zdarzeń – mówi Grzegorz Wirkus.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości