Chojniczanie z bloku przy Książąt Pomorskich zbierają podpisy pod petycją do zarządu spółdzielni mieszkaniowej. Domagają się, żeby prezes zabrał śmietnik, który w piątek rano przywieziono pod ich blok.
Chojniczanie z bloku przy Książąt Pomorskich zbierają podpisy pod petycją do zarządu spółdzielni mieszkaniowej. Domagają się, żeby prezes zabrał śmietnik, który w piątek rano przywieziono pod ich blok.
Do tej pory mieszkańcy bloku przy Książąt Pomorskich 8 zanosili swoje śmieci do koszy, które stały przy blokach z numerami 4 i 16. Od kilku dni na klatkach schodowych w blokach w tej okolicy wiszą ogłoszenia, że mieszkańcy spółdzielni nie mogą już wynosić śmieci do tych kontenerów. Śmietniki stoją, ale są na nich kłódki. Klucze do nich mają mieszkańcy sąsiadującej ze spółdzielnią wspólnoty mieszkaniowej.
Się nie dogadali
Prezes chojnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej mówi, że chce odłączyć się od sąsiadów. – Będziemy płacić jedynie za swoje śmieci – mówi Jakub Chmurzyński. Mimo że śmietniki stoją na gruncie miejskim, a nie wspólnoty, spółdzielnia postanowiła wynieść stamtąd jeden z kontenerów na skwerek między Kauflandem i blokiem nr 8. – Jedyne optymalne miejsce do ustawienia kontenera znalazło się przy Książąt Pomorskich 8 – dodaje prezes. Spółdzielnia wyłożyła polbrukiem kawałek zieleńca i w piątek rano przywiozła tam śmietnik. Kontener był dopiero co zabrany z innego miejsca, bo na osiedle przyjechał pełen odpadów.
Mieszkańcy nie chcą
Śmietniki, do których do tej pory mieszkańcy zanosili nieczystości, stały na szczytach bloków. Ten „nowy” stoi tuż pod balkonami. – To będzie siedlisko much i myszy. Pewnie nawet drzwi na balkon nie będzie można otworzyć – mówi Krystyna Rybakowska. – Przecież jak lekko zawieje, to wszystkie smrody z tego kontenera będą leciały do naszych mieszkań – dodaje Anna Rudnik. – Ten skwer to jedyne zielone miejsce w okolicy. Sam chodzę tam z wnukami. Czy teraz mają się koło śmietnika bawić? – denerwuje się Kazimierz Rybakowski.
Po co tu ławka?
Mieszkańcy Książąt Pomorskich 8 mówią, że ludzie lubią zasiadać na ławeczce pod drzewami. Teraz to się skończy, bo spółdzielnia już nawet usunęła ławeczkę z zieleńca. – Przecież nikt nie będzie chciał siedzieć przy śmietniku – mówi Jakub Chmurzyński. Prezes twierdzi, że nie ma szans na przeniesienie śmietnika. – Kontener jest ustawiony zgodnie z wszystkimi przepisami. Jest, jak mówi prawo, minimum 10 metrów od zabudowań – tłumaczy Jakub Chmurzyński.
Będzie petycja
Mieszkańcy nie zamierzają jednak składać broni. Zbierają podpisy i domagają się likwidacji śmietnika. – Myśleliśmy, że spółdzielnia buduje tu plac zabaw, bo takiego na osiedlu brakuje. Okazało się, że prezes ma dla nas inną niespodziankę – mówi Kazimierz Rybakowski. – Powinniśmy dowiedzieć się wcześniej o planach ustawienia tu kontenera – mówią mieszkańcy. Ludzie dzwonili też do przewodniczącego osiedla. – Co ja mogę zrobić? – mówi Bogdan Tyloch. – Spółdzielnia stawia śmietnik na swoim gruncie. Może to robić. Szkoda, że wcześniej zarząd nie uprzedził mieszkańców – dodaje przewodniczący osiedla nr 5.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!