Marcin Szopiński pracuje nad materiałem z gatunku literatury faktu, który opowie o jednym z najbardziej złożonych tematów w historii regionu – przymusowym wcielaniu Pomorzan do Wehrmachtu. Punktem wyjścia jest jego tekst opowiadający o losach jego wujka Zygmunta Ostrowskiego, który ukazał się w Zeszytach Chojnickich. To opowieść nie tylko o historii zbiorowej, ale też o osobistej rodzinnej tragedii. Punktem wyjścia do reportażu jest los Zygmunta Ostrowskiego, wuja Szopińskiego, który jako dwudziestolatek zginął we Włoszech jako żołnierz Wehrmachtu.
- To historia, którą znałem z rodzinnych przekazów - mówi autor. - Teraz przyszedł moment, by ją opowiedzieć głośno i spróbować zrozumieć.
Tekst o wujku Marcina Szopińskiego powstał w ramach Akademii Reportażu Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, pod opieką redakcyjną Doroty Karaś i Marka Sterlingowa, a jego publikacja wydrukowana została w „Zeszytach Chojnickich” 2024 nr 40. Wkrótce pojawi się na portalu Czas Chojnic. Marcin Szopiński zbiera również historie innych rodzin z Chojnic, powiatu chojnickiego i okolic, których bliscy trafili przymusowo do Wehrmachtu po 1939 roku. Reportaż w ten sposób będzie poszerzony o kolejne historie. Miałeś krewnych, którzy nosili w czasie II wojny niemiecki mundur? Chcesz wydobyć tę prawdę, by ocalić od zapomnienia i pokazać złożoność ludzkich wyborów? Marcin Szopiński cały czas szuka kolejnych rozmówców.
Chętni mogą kontaktować się z autorem pod adresem [email protected] lub numerem telefonu 532 635 333. Zapewniona jest pełna anonimowość.
Reportaż Marcina Szopińskiego koresponduje z głośną wystawą „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”, którą od 12 lipca można oglądać w Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku. Ekspozycja została przygotowana przez Muzeum Gdańska we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej i Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Bazuje na zbiorach kilkudziesięciu rodzin z Pomorza oraz zasobach regionalnych muzeów.
To pierwsza w Polsce wystawa, która z taką odwagą przedstawia temat losów Pomorzan wcielanych pod przymusem do Wehrmachtu. Pokazuje, jak wielowymiarowy był to dramat - jednostek, rodzin, całej społeczności.
Tytuł wystawy - „Nasi chłopcy” -odwołuje się do języka pamięci. Tak o tych mężczyznach mówiono w ich domach - ojcowie, bracia, synowie. Często młodzi chłopcy wysłani na front pod groźbą represji wobec ich rodzin. Wbrew oskarżeniom niektórych komentatorów, wystawa nie usprawiedliwia Wehrmachtu, nie relatywizuje historii.
W odpowiedzi na kontrowersje i nieporozumienia, jakie pojawiły się po otwarciu wystawy, Muzeum II Wojny Światowej wydało oświadczenie, w którym czytamy m.in.:
„Ekspozycja nie gloryfikuje Wehrmachtu - pokazuje dramat Pomorzan wcielanych do niemieckiej armii pod groźbą śmierci lub represji wobec ich rodzin. Odmawianie im dziś polskości to krzywdzący powrót do retoryki PRL-u, która piętnowała ofiary, a nie sprawców.”
W oświadczeniu podkreślono również, że tytuł wystawy nie jest prowokacją, lecz świadomym wyborem, który ma uwrażliwić na fakt, że za każdą z tych historii stał człowiek - często ofiara systemu, a nie oprawca.
Marcin Szopiński przypomina, że świadome milczenie to także forma dziedziczonej traumy, która od pokoleń wpływa na naszą tożsamość. Jeśli mamy mówić o historii prawdziwej, musimy być gotowi przyjąć także jej najtrudniejsze fragmenty - podkreśla chojnicki reporter . Bez uproszczeń, ale też bez strachu.
Wystawa „Nasi chłopcy” czynna będzie do 10 maja 2026 roku.
Szczegóły: www.muzeumgdansk.pl.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze