Ignacy Guenther do końca nie chciał złożyć broni. Przekonywał radnych, by zgodzili się na rozwód Nowego Dworu i Cołdanek.
Ignacy Guenther do końca nie chciał złożyć broni. Przekonywał radnych, by zgodzili się na rozwód Nowego Dworu i Cołdanek.
Na wtorkowej sesji radni głosowali nad odmową podziału sołectwa Nowy Dwór-Cołdanki na dwie jednostki. Na obrady przyszli członkowie grupy, która zainicjowała podział sołectwa oraz członkowie rady sołeckiej. Były sołtys Nowego Dworu Ignacy Guenther przybliżył radnym przesłanki, jakimi kierowali się inicjatorzy. – 60 procent mieszkańców Nowego Dworu jest za podziałem. Czy te osoby mają być dyskryminowane? Proszę w imieniu tych 60 procent, żeby radni się zastanowili – apelował mieszkaniec Nowego Dworu.
Wkurzyli Leszczyńskiego
Gminni radni kierowali się głównie wynikami głosowania na zebraniu wiejskim. Na nim przeciwnicy podziału byli w zdecydowanej przewadze. – Uważam, że nie powinniśmy dać się zwariować. Czy to jest dobre rozwiązanie, żeby tworzyć takie małe sołectwa? Potem mamy kilka osób na zebraniu, tak jak w Chojnatach – skomentował radny Franciszek Borzych. Ignacy Guenther zarzucił przewodniczącemu rady Tadeuszowi Leszczyńskiemu, że ten nie pojawił się na ważnym zebraniu w Nowym Dworze. – Niestety nie mogłem przybyć. Myślę jednak, że urzędników było tam odpowiednio dużo. Zebranie wiejskie podjęło demokratyczną decyzję. Ja panu mówiłem, że nie będę nikogo namawiać do podziału – powiedział wyraźnie zdenerwowany przewodniczący rady.
Czy tam były dzieci?
Inni radni także zdali się być poirytowani przedłużającą się dyskusją. – Czy na zebraniu byli dorośli czy dzieci? Jak chcieli podziału, to mogli poczekać i zagłosować. Więc nie można decyzji tłumaczyć późną porą – skomentował zastrzeżenia do zebrania wiejskiego radny Eugeniusz Wirkus. Radni w głosowaniu przychylili się do decyzji większości mieszkańców. Dwóch głosujących, Zbigniew Nojman i Józef Kołak, wstrzymało się od głosu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!