Parówki na jarmarku w Chojnicach. Prosto z ręki do ust

Sto lat temu Dziennik Pomorski, gazeta codzienna w Chojnicach pisała:

Śmierć zacnego obywatela

W piątek rano zakończył życie po długiej ciężkiej chorobie mistrz ślusarski śp. Marcjan Maliński. Nieboszczyk był zasłużonym obywatelem miasta Chojnic i działalność jego w życia społecznym przeżyje go długo. Należał przez długie lata do Rady miejskiej, należał do deputacji ubogich, do rady nadzorczej dokształcającej szkoły zawodowej, był również długoletnim czynnym członkiem Ochotniczej straży pożarnej. Ze szczególną pieczołowitością oddawał się dziełu miłosierdzia w Towarzystwie św. Wincentego a Paulo. Zasłużył sobie z naszej strony na życzliwą wzmiankę pomimo swej niemieckiej narodowości.

W niespełna dobę później zmarł śp. Manitius, dyrektor miejscowej elektrowni, nad którą miał kierownictwo od 3 lat. Śmierć jego wywołuje ogólne współczucie, ponieważ nastąpiła nieoczekiwanie. Nieboszczyk musiał się poddać operacji ślepej kiszki i ta operacja nastąpiła za późno. Sp. dyrektor Manitius był wzorowym urzędnikiem i elektrownię utrzymywał na odpowiednim poziomie. Zdobył też sobie ogólny szacunek. Osierociałej małżonce wyrażamy nasze serdeczne współczucie

 

Radjoaparat, o którym już kilkakrotnie różnie pisał „Dziennik", i który dotąd był własnością pewnej spółki osób, przeszedł, jak nam donoszą, w posiadanie p. Kaźmierskiego. Niezawodnie życzeniem szerokich kół obywatelstwa jest, aby przecież nareszcie ktoś zajął się sprawą sprowadzenia i urządzenia stałej publicznej stacji odbiorczej, któraby umożliwiła słuchanie koncertów radjofonicznych.

Kronika prowincjonalna. Brusy.

(Jeszcze jarmark w Brusach).

Cech złodziejski i na naszym jarmarku dał się we znaki. Najwięcej było złodzieji kieszonkowych, którzy różnemi sztuczkami wyciągali ludziom portfele z kieszeni. tak np. niejakiemu p. L. zamieszkałemu w Brusach skradziono portfel z 150 zł. gotówką. Drugą ofiarą padła pewna kobieta, której skradziono 50 zł. wraz z torebką. Kobiecina ta podobno sprzedała świnię, aby coś na jarmarku móc zakupić, lecz złodziej się z nią podzielił. Uwagę trzeba by publiczności zwracać przy zakupie towarów u naszych krzywonosych najserdeczniejszy ob., którzy przychodzą z Kongresówki po to tylko, aby ludziom kieszenie wypróżniać. P. niż j po-daję fakt, nie pozbawiony cech humorystycznych Oto niejaki p. F. kupował u pewnego kupca z Kongresówki towar, gdy nagle zleciała się gromada żydków, którzy zaczęli się tłuc, bić, biorąc do pomocy wały towarów kupca, przyczem niepostrzeżenie pozbawili przyglądającego się wraz z innymi p. F. zegarka i portfela z zawartością. Po chwili dopiero zauważył p. F., że padł ofiarą, lecz po złodziejach już nie było śladu, tak na jarmarku w Brusach, jak i dnia następnego w Chojnicach. Bo i jakżeż, sztuką złodziejską jest, nie dać się złapać

Z jarmarku w Chojnicach

Dużo narodu zeszło się w czwartek do Chojnic, jednakże, chcąc być sprawiedliwym, nie tak licznie jak np. w zeszłoroczny jesienny jarmark. Przyczyn tego szukać należy z jednej strony w niepewnej pogodzie, jaka się zapowiadała, z drugiej w ogólnej mizerji gospodarczej, jaką wszyscy bez wyjątku przeżywamy. Jeżeli znowuż mało na jarmarku było ludzi, którzy pozbyć się chcieli pieniędzy, to nierównie więcej przybyło takich, którzy kieszenie swe chcieli napełnić. A do tych przede wszystkiem należeli łódzcy handlarze bławatami, którzy prawie połowę wszystkich wolnych na stragany miejsc zajęli. Oczywiście towar ich był najgorszego gatunku, bo nie można zresztą żądać, aby za kilka złotych darowali piękne materjały. Niejednokrotnie można było otrzymać materję i to 3 metry na całkowite ubranie już od 12 zł. Jednakże pomimo tej taniochy mało znalazło się chętnych kupna, którzyby i dobre 12 zł. za nic wyrzucili, bo nauczeni doświadczeniem z poprzednich zakupów, poznali, że lepiej zakupić u swojskich kupców i aczkolwiek nieco drożej płacąc, otrzymać dobry towar, o którym się wie, że wytrzyma conajmniej rok lub więcej. Dużo przy było również szewców i handlarzy z obuwiem i to nawet z Kongresówki. Towar mniej wartościowy, lepszego nie byłe, trzymał się średnich cen. Zwykle buty robocze przyszły na 12-15 zł, półdługie robocze na 20-25 zł, wysokie kropówki od 30 do 35 zł. męskie niedzielne od 12-17, damskie od 15 do 20 zł. Niezwykle licznie stawili się rzeźnicy tak miejscowi jak i zamiejscowi Jako nowość zanotować należy ruchome garkuchnie, w których na poczekaniu parówki przygrzewano natychmiast z ręki w usta kładziono. Zresztą ceny wyrobów rzeźnickich pozostały te same. Podczas gdy na jarmarkach poprzednich widzieliśmy mało lub żadnych piernikarzy, tym razem było ich dużo, nawet aż z Bydgoszczy; również kilku było cukierników. Nie zapomnieć nam wypada o kataryniarzach z papugami i świńkami morskiemi, które to stworzenia pod groźnem ściśnięciem ich właścicieli wyciągały horoskopy, wyrocznie, kabały- drukowane oczywiście, które głosiły o majętnych ożenkach, pięknych kobietach, bogactwach, smutkach, szczęściach i nieszczęściach, jednem słowem wszystko, co tylko bujna fantazja okpiświatów wymyślić zdolna. Najwięcej jednak powodzenia, oprócz kilku krzykałów, miał pewien osobnik, u którego ze strzelby powietrznej strzelano do wirującej tarczy; gromada młokosów dobijała się wprost, by oddać szczęśliwy strzał.

Przytrzymano tu pewną niewiastę z dziećmi w chwili, gdy usiłowała przekroczyć nielegalnie granicę zieloną do Niemiec. Przytrzymana tłómaczy się, iż czyniła to z rozpaczy, nie mogąc dłużej znieść poniewierań ze strony męża. Zamierzała udać się do swej matki zamieszkałej w powiecie Człuchowskim. Zamieszkiwała ona dotąd u swego potwornego męża w Śliwicach.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/03/2025 08:40

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Najnowsze wiadomości