Przed stu laty Dziennik Pomorski donosił z Chojnic...
Niezwykli goście odwiedzili kawiarnię
Niezwykli goście odwiedzili w nocy z wtorku na piątek kawiarnię p. Radkego, o czym już donosiliśmy. Niezwykłe szczęście sprzyjało złodziejom, zastali bowiem nie tylko otwarte drzwi na podwórze, ale także otwarte okno górne, do którego przystawili drabinę. Otworzyli dolną część okna i zupełnie swobodnie weszli do wnętrza. Z największym spokojem przechodzili z jednego pokoju do drugiego, zaglądając wszędzie za pieniędzmi, których wszystkich razem 22 zł. znaleźli. Jako wybredni smakosze pozjadali tylko śmietankę z ciastek. Uraczyli się dalej na czekoladzie, a w końcu zachciało im się pokosztować wina. Udali się więc do sklepu, lecz spotkał ich zawód, bo wina w sklepie nie było. Złodzieje nie zostawili po sobie najmniejszego śladu, pomimo to policja jest podobno na tropie złodziei.

Zdemoralizowana młodzież
Jak się dowiadujemy, to niejaki 13-letni M. tustąd zakradł się do mieszkania pana Lenca, w miejscu skąd skradł 17 zł., które zaraz potem przetrwonił, w towarzystwie innych, których rzekomo nie zna. Chłopak ten mimo tak młodego wieku jest bardzo sprytny i przemądrzały — co świadczy, że nie ma się od niego niczego dobrego spodziewać — chyba że dostanie tę razą odpowiednią nauczkę, że odechce mu się na przyszłość tego rodzaju zachcianek.

Usiłowanie włamania
Usiłowanie włamania się do składu rowerów itd. pani Bonin przy ulicy Gdańskiej. Jednej z ostatnich nocy usiłowali złodzieje włamać się do mieszkania i składu p. Bonin. Wykonali by też niezawodnie swój niecny zamiar, gdyby nie psy p. Szyszke, które gwałtownie zaczęły ujadać i spłoszyły złodziei. Pani B. już raz złodzieje złożyli swoją wizytę, zabierając nowy rower ze sobą.

Kradzież szyb
Za kradzież pociągnięto do odpowiedzialności małoletniego Pawła Sierackiego, małoletniego blacharza Ernesta Moldenhauera, obu z Chojnic, o to, że dnia 19 listopada przywłaszczyli sobie w Chojnicach cudzą ruchomą własność w postaci 8 szyb, a innym razem dwie duże szyby z piwnicy. Wymienione szyby były własnością adwokata p. Gębauer. Oskarżeni przyznali się do winy. Sieracki tłumaczył się tym, że szyby chcieli użyć dla tłuczenia na weselu pewnej młodej pary, jak to jest w zwyczaju. Sąd oskarżonych uwolnił dla braku świadomości popełnionego występku.

Prawie stracił oko
Wypadek, który o mało spowodował był utratę oka radnego p. Rydzkowskiego. Działo się to w czwartek wieczorem przy ulicy Gdańskiej. Nieznany dotąd rowerzysta szalenie pędził rowerem bez latarki z Rynku w ulicę Gdańska, którą spokojnie kroczył radny miejski p. Rydzkowski. W chwili, gdy p. R. przekraczał ulicę na drugą stronę z całym rozpędem najechał cyklista i ciężko powalił p. R bruk. Ten sam sam los spotkał rozhukanego jeźdźca. Byłoby wszystko dobrze, gdyby nie to, że p. R. padł twarzą na kanciasty brzeg chodnika. W jednej chwili urósł poniżej prawego oka wielki białawy guz, na szczęście jednak oko samo nie zostało uszkodzone.

Izba karna z 19 września
Za kradzież stawali przed Izbą karną robotnik Józef Kiedrowski i Marcin Gostomozyk. Oskarżenie zarzucało im, że dnia 27 marca br. przywłaszczyli sobie z gorzelni w Żychcach centnar pszenicy. Przy rewizji domowej znaleziono Józefa Kiedrowskiego 2 metry pasa, który pochodził widocznie z kradzieży. Oskarżeni co do pierwszego czynu do win się przyznali, tłumacząc się tem, że pszenicę w gorzelni znaleźli. Kradzieży pasa oskarżony się jednak nie wypiera. Sąd uznał oskarżonych winny mi i zasądził Kiedrowskiego na kwartał zaś Gostomczyka na miesiąc więzienia.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze