– Czujemy się wykpieni. Otwarcie tej rury uchroniłoby nas przed szkodami. Tymczasem kolejny raz nieczystości zalały mi piwnice – mówi rozgoryczony Mieczysław Senderkiewicz. Prezes Miejskich Wodociągów w Chojnicach tłumaczy, że nie może łamać prawa.
? Czujemy się wykpieni. Otwarcie tej rury uchroniłoby nas przed szkodami. Tymczasem kolejny raz nieczystości zalały mi piwnice ? mówi rozgoryczony Mieczysław Senderkiewicz. Prezes Miejskich Wodociągów w Chojnicach tłumaczy, że nie może łamać prawa.
O problemie mieszkańców ulicy Sobierajczyka pisaliśmy kilka tygodni temu. Władze miasta i miejskie wodociągi mają tam dylemat. Zamknięcie tzw. przelewu burzowego na tej ulicy powoduje, że w czasie intensywnych opadów woda wymieszana z fekaliami wybija w piwnicach. Jego otwarcie może skutkować tym, że ścieki sanitarne dostaną się do pobliskiego rowu, a stamtąd nawet do stawów w parku Tysiąclecia.
Dywaniki zalane fekaliami
Duże kłopoty mieszkańcy mieli w ostatnią niedzielę. Silne opady spowodowały, że przez kratki w piwnicach, a nawet sedesy wybiła deszczówka wymieszana z nieczystościami. – Nauczony doświadczeniem nie trzymam sprzętów nisko w piwnicy. Najgorszy jest smród, którego trudno się pozbyć – mówi Mieczysław Senderkiewicz. Dodaje, że jego sąsiadom woda zalała elektronikę od pieca grzewczego. – Inny sąsiad zamontował zasuwy burzowe, a potem zabetonował kratki. Ciśnienie było jednak tak duże, że woda przebiła się przez beton – opisuje chojniczanin.
To głupia decyzja
Na Sobierajczyka wiedzą, co grozi im podczas ulew i jak działa przelew burzowy. Mieczysław Senderkiewicz nie kryje zdziwienia i rozgoryczenia, że był zamknięty. – U nas jest największe spiętrzenie i to chroni nas przed zalaniem. Miesiąc temu ktoś nakazał przelew zamknąć. To głupia decyzja – komentuje chojniczanin. Opowiada, że mieszkańcom ulicy obiecywano w przyszłości przebudowę kolektora sanitarnego. Do tego czasu otwarty przelew miał być swego rodzaju zaworem bezpieczeństwa. – Rozumiemy, że są inne zadania w mieście i cierpliwie czekamy na przebudowę. Gdyby jednak urządzenie było otwarte, na pewno by nas nie zalało – mówi Mieczysław Senderkiewicz.
Ratunek dla kilku posesji
Prezes miejskich wodociągów przyznaje, że z punktu widzenia właścicieli kilku posesji otwarcie przelewu burzowego faktycznie może wydać się racjonalne. – Kilka domów chroni to przed zalaniem, ale powoduje, że ścieki sanitarne mieszają się z burzowymi. Z punktu widzenia prawa świadome dopuszczenie do takiej sytuacji to przestępstwo – tłumaczy Tomasz Klemann. Informuje, że miejsce to zostało kilka lat temu otwarte bez zgody zarządcy sieci. Szef miejskich wodociągów dodaje, że do spiętrzeń w czasie burz przyczyniają się nielegalne podłączenia wód deszczowych do kanalizacji sanitarnej.
Dochodzić odszkodowania
Obecnie miejska spółka zajmuje się odnajdywaniem i likwidacją nielegalnych podłączeń. W pobliżu ulicy Sobierajczyka może być ich ponad 20. Karaniem za takie wykroczenia zajmuje się jednak policja. – Właściciele posesji za powstałe szkody mogą dochodzić roszczeń. Sprawy będzie rozpatrywał nasz ubezpieczyciel – mówi Tomasz Klemann.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!