Sprawa zniszczonych na początku maja skrzynek infrastruktury technicznej w Chojnicach doczekała się niespodziewanego zwrotu akcji. Choć dwaj 16-latkowie przyłapani przez miejski monitoring początkowo nie przyznawali się do winy, ostatecznie zmienili zdanie i podjęli próbę naprawienia błędu. Zamiast surowych kar finansowych, burmistrz Arseniusz Finster wynegocjował z koncernem energetycznym Enea alternatywne, głęboko wychowawcze rozwiązanie – młodzi sprawcy osobiście wyczyszczą zniszczone mienie.
Przypomnijmy: do aktu wandalizmu doszło 1 maja 2026 roku około godziny 23. Zabezpieczone nagrania z monitoringu miejskiego bezsprzecznie dowiodły, że sprawcami pomalowania farbami akrylowymi i olejowymi 20 skrzynek energetycznych, gazowych oraz telekomunikacyjnych byli dwaj 16-letni mieszkańcy. Gdy sprawa wyszła na jaw, koszty usunięcia graffiti oszacowano na zawrotną kwotę przekraczającą 50 tysięcy złotych – z czego sama Enea wyceniła straty na blisko 40 tysięcy.
Podczas pierwszych spotkań nastolatkowie szli w zaparte, twierdząc, że w nocy jedynie „spacerowali po mieście”. Burmistrz Chojnic od początku deklarował jednak, że zależy mu na pojednaniu, a nie na bezwzględnej konfrontacji i przerzucaniu gigantycznych kosztów na rodziców. Nowe fakty pokazują, że ta strategia przyniosła skutek.
– Poczuwają się do winy. Znaczy oni zaprzeczyli na pierwszym spotkaniu, ale materiały, które mamy z monitoringu jednoznacznie wskazują, że to byli oni i przed swoimi rodzicami się przyznali, a to mi wystarczy. Ja nie jestem sądem, nie muszą się przede mną przyznawać, a jeżeli będą czyścić te skrzynki, znaczy, że też poczuwają się do winy – wyjaśnia Arseniusz Finster.
Włodarz miasta osobiście zaangażował się w mediacje z poszkodowanymi instytucjami, szukając rozwiązania, które zmusi nastolatków do realnej pracy. Kluczowe okazały się negocjacje z energetycznym potentatem.
– Wynegocjowałem w Enei taką oto możliwość, że pierwszą skrzynkę, która jest przy rondzie biszkoptowym, chłopcy wyczyszczą. Jeżeli zrobią to dobrze, dostaną zielone światło od Enei na czyszczenie pozostałych skrzynek – relacjonuje burmistrz Chojnic.
Usunięcie agresywnej farby w sprayu bez uszkodzenia powłoki i struktury skrzynek okazało się jednak sporym wyzwaniem technologicznym. Z tego powodu władze miasta podeszły do problemu niemalże naukowo. Burmistrz zwrócił się o profesjonalną pomoc do jednego z chojnickich lakierników samochodowych. Chłopcy musieli przynieść dokładnie ten sam spray, którego użyli w majową noc, a specjalista dobrał dla nich odpowiedni, bezpieczny dla infrastruktury rozpuszczalnik.
Zgodnie z planem, efekty pracy nastolatków przy rondzie biszkoptowym poznamy już w najbliższy poniedziałek. Jeśli test wypadnie pomyślnie, Enea wyrazi zgodę, by chłopcy w ten sam sposób doprowadzili do porządku całe zdewastowane mienie. Dla Arseniusza Finstera to kluczowy element całej sprawy, mający jasny cel pedagogiczny.
– Uważam, że to jest wychowawcze, bo oni wiedzą, że popełnili błąd i ten błąd powinni naprawić. Nie ich rodzice, którzy zapłacą za skrzynki, tylko właśnie oni, którzy za swój błąd pełnią konkretną pracę związaną z czyszczeniem tych skrzynek. Będą wiedzieli, że pomalowanie skrzynki trwa 3 minuty, a czyszczenie skrzynki trwa 3 godziny – podsumowuje burmistrz Finstera.
Reklama
Wszystko wskazuje na to, że dzięki odpowiedzialnej postawie rodziców oraz elastycznemu podejściu urzędników, młodociani sprawcy dostali rzadką szansę na zadośćuczynienie bez konieczności natychmiastowego wchodzenia na drogę sądową, która mogłaby zaważyć na ich dorosłym życiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze