Dziennik Pomorski pisał w 1928 roku o Chojnicach.
Skazany za przemytnictwo
Niejakiś W. Towżyński z Chojnic został skazany ostatnio przez Izbę Skarbowo-Karną przy miejscowym Sądzie Okręgowym za przemytnictwo 400 cygar i 30 gr. tytoniu z Niemiec do Polski na 1540 zł. grzywny wzgl. 39 dni więzienia.

Kradzież roweru
Przykry wypadek zdarzył się p. prof. Bieszkowi. W środę w południe między godz. 12 a 1 skradziono mu z gmachu gimnazjalnego rower. Złodziej uszedł niepostrzeżony. Niewątpliwie policja te sprawę prędko wyświetli z powodów jasno zrozumiałych. W uzupełnieniu wiadomości o kradzieży roweru p. prof. Bieszkowi otrzymaliśmy jeszcze następujące szczegóły: W środę zdarzył się w tut. gimnazjum państwowym nadzwyczaj rzadki fakt. Otóż gdy p. prof. Bieszk przyjechał do gimnazjum o godz. 10.40, postawił rower swój w korytarzu gimnazjalnym. W następnej przerwie rower stał na tem samem miejscu, dopiero o godz. 12,30 gdy prof. B. chciał jechać na obiad do domu zauważył brak roweru. Jest to rower wysoki, marki W. K. C." Nr. 17001. Dla prof. B. jest to dość dotkliwa strata, tembardziej, że pensje urzędnicze nie są zbyt wysokie. Rower nadto został skradziony z zamkniętego gimnazjum i zachodzi podejrzenie, że ukradł go ktoś z gimnazjastów ew. nie w celach korzyści, lecz w celach zemsty za złe stopnie. W ten sam dzień o dwie godz. wcześniej tj. o godz. 10,20 ukradziono uczniowi, szóstej klasy Kiksowi również rower. Podobne wypadki nie zachodziły dotychczas w gimnazjum i dlatego nigdy nie zamykano rowerów, obecnie jednakowoż stanie się to koniecznością.

W poszukiwaniu kłusowników
W wczorajszym numerze wspominaliśmy o obławie, zarządzonej przez policję w lasach jarczewskich na kłusowników. Obława nie dała pożądanego rezultatu. Policja jednak pilnie śledzi i pracuje nad wykryciem niebezpiecznych osobników. Odbywają się liczne konfrontacje i temu podobne. Zabitego jelenia odstawiono do dyspozycji starostwa.

Oj, ta śruba podatkowa!
Dnia 20 bm. przed poł. odbywała się na sali p. Jażdżewskiego licytacja, urządzona przez chojnicki Urząd Skarbowy. Pod młotkiem znajdowały się towary i przedmioty, zasekwestrowane u kupców albo rzemieślników, którzy nie uiścili się z podatków. Był to smutny lecz typowy obrazek dzisiejszych czasów. Zaiste, śruba podatkowa gniecie nasze kupiectwo i rzemiosło niemiłosiernie, wyduszając z nich najżywotniejsze soki ich bytowania.

Bądźmirowice. Zdziczenie obyczajów
Jesteśmy narodem kulturalnym, jednakże postępki nasze mijają się często z kulturą tak dalece, iż chwilami odnosi się wrażenie, jakgdybyśmy mieszkali wśród dzikich Hotentotów lub innych czarnych plemion afrykańskich, choć może ci ostatni pod wieloma względami mniej grzeszą przeciwko kulturze od nas. Oto przykład: Wchodzę do poczekalni przystanku kolejowego Bądźmirowice. I cóż widzę? Oto ze ścian tej poczekalni wyziera mnóstwo najróżnorodniejszych brudnych napisów, oraz obrażających poczucie wstydu rysunków, kreślonych ręką rozpustnej młodzieży. Nazwać zaś tego inaczej niepodobna, jak tylko kompletnem zdziczeniem obyczajów. Przyczynia się to bowiem nietylko do zeszpecenia niedawno, bo w r. ub. odświeżonej poczekalni, ale zarówno daje powód do demoralizacji w miejscu publicznem, jakiem jest poczekalnia. Czynniki kompetentne winne corychlej zająć się sprawą usunięcia wspomnianych napisów i ukrócić zdrożną swawolę wyrostków, siejących zgorszenie i narażających koleje państwowe na niepotrzebne straty. Dodać na- leży, że niedawno temu z poczekalni tej zostały powyrywane i skradzione zamki od drzwi, jak również potłuczone szyby. Zytowicz Anin.

Zagadkowe indywiduum
W ub. poniedziałek zjawił się w naszej wiosce wysoki, barczysty mężczyzna lat około 50 i udał się najpierw do mieszkania tut. kierownika szkoły p. Konaka. Przedstawił się jako administrator rolny, pozostający bez pracy i prosił o wsparcie pieniężne. Gdy je uzyskał, wysuwał coraz dalsze żądania. To zachciało mu się papierosów, to bułeczek, to mięsa i kiełbasy, to szklaneczkę mleka. Wkońcu zbrakło p. Konakowi cierpliwości i delikatnie mówiąc natręta przepędził. Osobnik ów przedstawił się wielce podejrzanie. Udawał wykształconego, a w rzeczy samej zachowywał się ordynarnie. Przytem kiepsko kaleczył język polski i robił wrażenie gościa z tamtej strony granicy. Może nasze władze bezpieczeństwa zwrócą specjalną uwagę na pogranicze, gdzie tego rodzaju indywidua zjawiają się jak grzyby po deszczu i nagabują ludność natrętną żebraniną. Niewiadomo też co pod taką powłoką się kryje: szpieg czy złodziej?

Nauczyciele chojnickiej szkoły niemieckiej nie znają geografji polskiej
Na mieście widnieją liczne plakaty, rozlepione przez niemiecki,,Schulverein", zapowiadające na 1 lipca zabawę wiosenną. Plakaty te głoszą, iż podczas zabawy przygrywać będzie „Schwetzer Musikkapelle". Widać z tego, iż nauczyciele niemieccy nie mogą jako pogodzić się z istniejącym stanem rzeczy i uprawiają nadal swe pomysły germanizatorskie. Na Pomorzu istnieje ,,Świecie a nie jakieś tam,,Szwetz". Może krnąbrne Niemiaszki zechcą raz na zawsze sobie zapamiętać, iż czasy ,,dajczlandu" dawno u nas minęły.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze