Reklama

Przystanki mamy ładne, ale autobusy je omijają

30/03/2012 08:52

Mieszkańcy gminnych miejscowości nie chcą się pogodzić z tym, że PKS ich omija. W południowej części gminy podpisują petycje do marszałka i starosty. Władze gminy o całej sprawie poinformowały Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Mieszkańcy gminnych miejscowości nie chcą się pogodzić z tym, że PKS ich omija. W południowej części gminy podpisują petycje do marszałka i starosty. Władze gminy o całej sprawie poinformowały Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wsie, w których autobusy chojnickiego PKS-u się nie zatrzymują, postanowiły się zorganizować. Ich mieszkańcy podpisują się pod petycjami do marszałka i starosty. Jak na razie w Nowej Cerkwi, Gockowicach, Doręgowicach, Silnie i Krojantach petycje podpisało grubo ponad 200 osób. W Silnie i okolicach mieszkańcy podpisywali także protest przeciw decyzji marszałka, skierowany do wójta Zbigniewa Szczepańskiego. Jego celem jest wpłynięcie na zmianę decyzji marszałka odnośnie kursowania autobusów. Protest w tej sprawie radny Andrzej Grala przekazał na ostatniej sesji na ręce wójta.

Reklama

Silno szczególnie dotknięte

Władze gminy, jak i sami mieszkańcy, przyznają, że decyzja PKS-u szczególnie uderzyła w mieszkańców Silna. Dużym problemem stał się dojazd do pracy i szkół w Tucholi. Rodzice dowożą i odbierają młodzież na przykład z Piastoszyna. – Ludzie jakoś starają się sobie radzić, ale sytuacja jest absurdalna. Nie rozumiem, dlaczego PKS sam rezygnuje z pieniędzy za bilety – mówi Andrzej Grala. Radny nadal zbiera podpisy pod protestem.

Zamykają ludzi w jednej miejscowości

Sytuację zna dobrze Zofia Prądzińska. Mieszkanka Silna, podobnie jak jej znajomi, dojeżdża do pracy do Tucholi. – Staramy się na zmianę jeździć samochodem. Moja koleżanka jeździ pociągiem. O 6.00 rano jest już w Tucholi, a sklep otwiera dopiero o 9.00. Na dworzec musi iść pieszo – opisuje problem pani Zofia. Mieszkanka gminy przyznaje, że wyjazd z jej miejscowości do sąsiedniego powiatu wiązałby się na przykład z pieszą wyprawą do Piastoszyna. – Ludzie mówią, że mamy takie ładne przystanki, a autobusy się na nich nie zatrzymują – mówi ironicznie pani Zofia. – Dla niektórych osób to faktycznie jest przeszkoda nie do pokonania. To jak zamknięcie ludzi w jednej miejscowości – dodaje mieszkanka Silna.

Reklama

Dyskryminacja klientów?

Władze gminy o problemach swoich mieszkańców poinformowały Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – To pozbawienie mieszkańców dostępu do usługi. Mieszkańcy nie mogą kupić usługi tak, jakby była ona reglamentowana – opisuje w skrócie Piotr Stanke. Zdaniem wicewójta w przypadku, gdyby UOKiK zajął się sprawą wyłączenia przystanków w gminie Chojnice, prezes spółki nie zdoła udowodnić ekonomicznego podłoża swojej decyzji. Władze gminy zwróciły się także do wojewody pomorskiego. Jako przedstawiciel Skarbu Państwa ma on 49 procent udziałów w chojnickim PKS-ie. Pozostały pakiet akcji ma prywatna spółka Blue Line. O decyzjach prezesa chojnickiego PKS-u ma zostać powiadomiona rada nadzorcza tej spółki.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości