Sto lat temu Dziennik Pomorski pisał o sprawach dziejących się w regionie chojnickim:
Echa śmierci śp. Błaszkowskiego.
Wobec ukazania się notatki w Dz. P. z dnia 10 11, powstały różne wersje co do przyczyn zgonu śp. Błaszkowskiego. Jako pośrednio zainteresowany uprzejmie proszę Szanowną Redakcję o łask zamieszczenie następującego oświadczenia w Ich poczytnem piśmie:
1) Sp. Błaszkowski nie udał się natychmiast do dentysty, tylko wykonał u siebie zabieg chirurgiczny przez wyrwanie sobie korzenia zębowego za pomocą noża, na który fakt są dowody z świadków. Przez wyjęcie sobie nożem korzenia uszkodził nieboszczyk sam dziąsło kość szczękową instrumentem nie dozwolonym a przede wszystkiem instrumentem brudnym. Nic zatem dziwnego, że z powodu tego ukazały się skutki fatalne, objawiające się początkowo bólem.
2) Sp. Błaszkowski przybył do mnie już z raną sobie zadaną trudnym instrumentem i skarżył się przytem na boleści w szczęce. Podczas trzeciej wizyty u mnie zaznaczył, że boleści się powiększyły, tak iż z zastosowaniem wszelkich środków ostrożności zdecydowałem się do zabiegu, celem stwierdzenia, czy ewentualnie pozostałe resztki korzenia lub korzeni nie są przyczyną boleści. Następnego dnia przywołany do chorego stwierdziłem w obecności lekarza powiatowego Dr. Piełowskiego wyraźne zapalenie jamy górnoszczękowej tak zwanego antrum Highmori. Przed nastąpieniem takiego zwracają się zwykle chorzy o pomoc podając ból w zębach i w szczęce, w sposób podobny sp. nieboszczyk się skarżył, ale tak samo bóle mogły pochodzić u niego od rany, co utrudniało djagnozę. Prosiłem p. Dr. Piełowskiego zatem o natychmiastowe przewiezienie chorego do szpitala celem ewentualnego wykonania operacji jamy górnoszczękowej.
3) Z naciskiem podkreślam, że z odpowiednimi środkami wystąpię przeciw próbom do ukrywania przez osoby zainteresowane faktycznych zdarzeń, i to nawet za pomocą prasy w tym celu nadużywanej, aby na mnie winę spędzić za wypadek, który bezprzecznie zawinił śp nieboszczyk sam. Z szacunkiem A. Stachurski, lekarz dentysta.

Ostrzeżenie.
Z grona Czytelników otrzymujemy następujące pismo: Po Pomorzu chodzi kolektor mający od władz upoważnienia do sprzedaży obrazków religijnych po 2 zł. na budowę kościoła w Kostopolu na Kresach. Osobnik ten nie sprzedaje jednak obrazów po cenie przepisowej bowiem twierdzi, że są takowe przez jakiegoś biskupa poświęcone, lecz daruje jedną parę jeżeli mu kto daje 5 zł na Mszę św. Może człowiekiem tym zainteresuje się policja i pouczy wyłudzi grosza jak dorabiać powinien się człowiek sumienny Wszystkich Czytelników naszych wobec tego ostrze gamy przed osobnikiem tym.

Kamień.
(N. N) (Z kroniki miejscowego komisarjatu Str. Cel.) (Przytrzymanie za nielegalne przekroczenie granicy) Na odcinku granicznym Moszcze nica został przytrzymany niejaki T. F. Krügger z Łęga pow. Chojnice, za nielegalne przekroczenie granicy państwowej z Niemiec do Polski.

Morderca Jan Czerwiński skazany na 12 lat ciężkiego więzienia.
W tutejszym sądzie okręgowym toczyła się w dniu wczorajszym rozprawa przeciw mordercy J. Czerwińskiemu o zabójstwo żony swej ś.p. Marty Czerwińskiej z Żalna. Morderca zamieszkały w Żalnie obecnie w areszcie śledczym oskarżony został, że przy końcu sierpnia bieżącego roku w lesie pod Białowieżą umyślnie zabił żonę swoją Martę. Akt oskarżenia zarzucał oskarżonemu, że około godz. 10 rano w lesie pod Białowieżą zauważył murarz Jeneralski, który zbierał w lesie grzyby, zwłoki kobiety, Przeprow. sekcja zwłok wykazała zabitą przez drugą osobę śp. Martę Czerwińską. Morderca poprzednio namówił żonę swą, by wyszła po niego do lasu, co też uczyniła. W lesie została napadnięta przez męża brutala po uporczywej walce przez uderzenie silnem narzędziem po głowie zabitą. Obok zamordowanej zauważono sznurek na szyji, widocznie uczynił to morderca dla zatarcia śladów. Zamordowana w roku 1914 opuściła męża wyjechała z dziećmi do Niemiec. Morderca Czerwiński w czasie tym zamierzał się po raz drugi ożenić, Po krótkim czasie Czerwińska z dziećmi została wydalona do Polski. Czerwiński chcąc postanowienie swoje przeprowadzić zamierzał pozbawić jej życia, czego i wnet dokonał. Po przesłuchaniu świadków obrońca z urzędu stawił wniosek o odroczenie rozprawy i przesłuchanie dalszych świadków. Sąd po krótkich naradach odmówił wniosek obrońcy. Prokurator wniósł karę śmierci. Po naradach uznał sąd oskarżonego winnym zabójstwa i zasądził go na 12 lat ciężkiego więzienia i na ponoszenie kosztów sądowych.




Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze