Prawie sto lat temu pożary dokuczały mieszkańcom Brus i Czerska. Z Człuchowa natomiast uciekł polski szpieg!
Brusy. Przy ostatnim pożarze spaliły się również dwa mniej wartościowe chlewy p. Jagalskiego. Również spaliło się p Miszewskiemu oprócz stodoły, znajdujące się w niej około 50 centnarów niewymłóconego żyta. Tutejsza straż pożarna była wprawdzie bardzo czynna, nawet dwóch strażaków odniosło przy tłumieniu pożaru poparzenia twarzy jednakże sikawka musiała stać bezczynna, gdyż dziurawe węże nie spełniały za-dania swego. Natomiast stawiła się sikawka z tutejszego dworca, przy której urzędnicy kolejarze byli czynni. Braki te należałoby spiesznie naprawić, aby straż nasza w podobnych wypadkach mogła należycie stanąć w obronie bliźniego. Również byli księża nasi jak zwykle przy tłumienia pożaru bardzo czynni.

Czersk. W nocy z wtorku na środę wybuchł tu w domostwie oberżysty p. Gliszczyńskiego przy ul. Młyńskiej pożar, który zniszczył tylko chlewy, nato-miast dom mieszkalny i stodołę zdołano uratować. Ogień miał powstać we wędzarni rzeźnika p. Lena. Zagrożony był też warsztat kowalski wdowy p. Rogowskiej, lecz zdołano takowy uratować. Straż ogniowa była natychmiast na miejscu.
Skutki wyboru Hindenburga. W Człuchowie pono tak święcono powodzenie Hindenburga, że zapomniano o wszystkim, nawet więźniów puszczono nieomal samopas. Tę okoliczność wykorzystał też niejaki p. D. z Bydgoszczy, którego tam trzymano w śledztwie jako podejrzanego o szpiegostwo itp. Zbiegł on w więziennym ubiorze i też szczęśliwie przybył w nocy z poniedziałku na wtorek do Chojnic. Pozostawił jedynie swój samochód, który mu Niemcy również zabrali.

Od cechu piekarskiego otrzymujemy następujące pismo: Cech piekarski zastrzegł sobie kilka dni czasu na odpowiedź w sprawie rzekomo tańszego chleba w Poznaniu. Tutejsza cena chleba za bochenek 8 funtowy miała się równać cenie chleba, w Poznaniu za bochenek 4 funtowy. Po ściągnięciu informacyj oświadczamy, że podobna różnica ceny jest niemożliwa. Cena chleba uchwalona przez Cech piekarski w Chojnicach odpowiada cenie chleba w Grudziądzu i kilku innych miastach.

Łobuzerstwo. W nocy z poniedziałku na wtorek jakaś łobuzerska ręka narobiła szkody p. Sz. przy ulicy Dworcowej. Wyważono ma furtę i usunięto, dalej podeptano mu ogród itp. Również w sąsiednim domu ten sam niegodziwiec musiał pozostawić po sobie ślady w postaci wyłamanych klamek itp. Gdyby się udało łobuza takiego przytrzymać na gorącym uczynku?

Skutki wycieczki. Jakiemuś tam szewczynie z Czerska zachciało się zabawy chojnickiej. Znalazł też takową w towarzystwie trochę podpadającem, o czem żona nie śmie się dowiedzieć, zalewając sobie dość podłą czuprynę. Dość, że jakoś tam że rozszedł się z tą swoją gwiazdą. Ale jak to każdy zuch pod wpływem alkoholu, wtargnął ponownie do budynku, no i dla własnej obrony wydobył też rewolwer. Koniec końcem, źle mu nawet poszło iż tym rewolwerem, bo trafiła kosa na kamień i się wyszczerbiła. Nie wiedział ani jak dostał się do przytuliska policyjnego. Po ulotnieniu się gazów alkoholowych rozmyślał dopiero co się w ogóle z nim stało.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze