Dramat dzieje się w kompleksie handlowym przy ulicy 14 Lutego. Obroty w sklepach spadły o 50-60 procent. Ludzie zaczynają bać się o pracę. – Chciałam pracować tu do emerytury – mówi ze łzami w oczach Barbara Dobber ze sklepu rybnego. Dziś już nikt nie jest pewien swojego losu.
Dramat dzieje się w kompleksie handlowym przy ulicy 14 Lutego. Obroty w sklepach spadły o 50-60 procent. Ludzie zaczynają bać się o pracę. ? Chciałam pracować tu do emerytury ? mówi ze łzami w oczach Barbara Dobber ze sklepu rybnego. Dziś już nikt nie jest pewien swojego losu.
Niespełna tydzień temu rozpoczęła się przebudowa ulicy 14 Lutego. Handlowcy wiedzieli o planowanym remoncie, ale o tym, że zamknięta zostanie ulica już nie. – Nikt mnie o tym nie powiadomił – mówi Jan Płotka, właściciel budynku, w którym jest kompleks handlowy.
Mogą zostać bez pracy
W piątek zaczął obowiązywać objazd ulicy 14 Lutego. Dojazd do kompleksu handlowego przy tej ulicy jest znacznie utrudniony. Postawiono znaki zakazu, ale obok nich umieszczona jest tabliczka, że nie obowiązuje on klientów sklepu. Do kompleksu można wjechać z dwóch stron od 14 Lutego, alei Brzozowej i Wyszyńskiego. Jednak Jan Płotka uważa, że tabliczki informujące o tym, że zakaz nie obowiązuje klientów sklepu, są zbyt małe. – Kierowca widzi płotek i znak zakazu, a tej tabliczki obok już nie. Wycofuje się i jedzie do innego sklepu – mówi.
W kompleksie handlowym przy 14 Lutego są rozmaite sklepy. Jest Tesco, zoologiczny, rybny, meblowy, z oświetleniem. Zdecydowana większość z nich, niespełna tydzień po rozpoczęciu budowy ulicy, zauważyła drastyczną obniżkę obrotów. Handlowcy mówią o
50-60 procentach. – Nadal działamy. Firma przygotowuje też swoje mapki dojazdowe do sklepu. Pojawią się na ulicah – mówi Kamil Herudaj, kierownik Tesco w Chojnicach.
Utraty pracy boją się pracownicy sklepu zoologicznego. W obecnym punkcie placówka funkcjonuje od ponad dwóch lat. Zdobyła już stałych klientów. – W soboty zawsze był duży ruch. W minioną nie było żywego ducha – mówi kierowniczka Ilona Lubińska. Pracownicy są przerażeni. – Obawiamy się o pracę, bo przecież nikt z własnej kieszeni nie będzie dokładał pieniędzy do interesu – mówi Ilona Lubińska.
Bliscy płaczu
Blisko 60-procentowy spadek odnotował sklep rybny. – Klientów jest bardzo mało – mówi ekspedientka Barbara Dobber. Nie ukrywa, że w sklepie rybnym jako sprzedawczyni chciała pracować aż do emerytury. – Boję się, że tego nie doczekam – mówi.
Spadku zainteresowania nie dostrzegła pracownica sklepu meblowego. Specjalnie nie ubyło też klientów salonu oświetleniowego. Są to jednak takie punkty handlowe, do których ludzie sobie spokojnie mogą dotrzeć i obejrzeć asortyment. W obu przypadkach nie ma pośpiechu w zakupie. Kierowniczka sklepu z lampami Grażyna Jażdżewska zauważyła jednak, że punkt traci klientów spoza Chojnic. – Problem z dojazdem mają mieszkańcy, a co dopiero ludzie z zewnątrz – mówi kierowniczka salonu oświetlenia.
Jan Płotka jest zbulwersowany, że 14 Lutego została wyłączona z ruchu. – Powinien być zrobiony ruch wahadłowy, a budowa mogłaby być robiona etapami – podkreśla. Dodaje, że wokół inwestycji panuje totalny bałagan. – Jest jak w epoce kamienia łupanego – mówi. Uważa, że najłatwiej jest zamknąć ulicę i po sprawie. – To jest skandal – mówi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!