Reklama

Sprawa śmierci Antoniego Durlika na chojnickim dworcu

Dziennik Pomorski w 1926 roku przez kilka numerów zajmował się sprawą wypadku pracownika kolejowego.

Został przejechany przez parowóz. Dziś rano o godz. 7,30 na tut. dworcu przejechany został przez parowóz palacz Durek który odniósł ciężkie obrażenia cielesne. Rannego w stanie nieprzytomnymi przewieziono do szpitala Boromeusza, gdzie nastąpiła operacja. Stan rannego jest groźny.

Ofiarą obowiązku. W ostatnim numerze Dziennika" donosiliśmy o nieszczęśliwym wypadku jaki miał miejsce ostatniej soboty na tutejszym dworcu. Jak się dowiadujemy przejechany przez parowóz palacz Durek wskutek odniesionych ciężkich ran po dokonanej operacji w Zakładzie Boromeusza zmarł w godzinach popołudniowych. D. pełniąc służbę na tut. dworcu zamierzał skoczyć do nadjeżdżającego parowozu, gdzie wskutek nieostrożności dostał się pod kola, odcinając nieszczęśliwemu rękę i nogę, przyczem stał się ofiarą powierzonego mu obowiązku. D. osierocił żonę i dwojga dzieci.

Reklama

Napad rabunkowy. W Baku w powiecie chojnickim dokonano ostatniej nocy na dworcu śmiałego napadu rabunkowego. W mieszkaniu kierownika budowy dworca firmy Frankowski w pokoju sypialnym zjawiło się nagle dwóch opryszków. Jeden z nich stanął przy drzwiach wymierzając rewolwerem w stronę sypiącego kierownika, drugi zaś zajął się przeszukiwaniem mieszkania w celach rabunkowych. Po zrabowaniu 87 złotych zabrano i wszystkie ubrania. Kierownik widząc to, pomimo wymierzonego rewolweru zaczął krzyczeć W tem padł strzał, a rabusie zaczęli uciekać Strzał zbudził kilku mężczyzn ze sąsiedniego mieszkania którzy przybyli na pomoc. Napastnicy zauważywszy to, porzucili ubrania, a zabrawszy pieniądze schronili się do lasu w kierunku Konarzyn. Śledztwo w toku.

Reklama

- Echa ofiary obowiązku. Bezradne postępowanie tut. urzędników kolejowych. Bezradne postępowanie tut. urzędników kolejowych. W ubiegłych dniach donosiliśmy o tragicznym wypadku jaki miał miejsce na tut. stacji kolejowej i której ofiarą padł praktykant śp. Durlik (nie palacz Durek, jak nas swego czasu mylnie informowano). Jak się obecnie dowiadujemy od rodziny zmarłego, sp. D nie spełniał służby na tut. stacji lecz przyjechał pociągiem z kierunku Laskowice. Po przyjeździe na tut. stację polecił maszynista Siarkowski ażeby śp. Durlik udał się do dyżurnego ruchu celem potwierdzenia marszruty, poczem wyznaczył miejsce wsiadania do parowozu. Sp. D. polecenie ze strony swego przełożonego wykonał. Jak wynika z twierdzeń na ocznych świadków zmarły przy wsiadaniu do jadącego parowozu wpadł pod koła tegoż odcinając nieszczęśliwemu rękę i łamiąc nogę. Po chwili przybyło na miejsce wypadku kilku wyższych urzędników tut. stacji którzy, jak nam donoszą naoczni świadkowie, bezradnie stali dłuższy czas nad ofiarą tragicznego wypadku nie przyczyniając się nawet do udzielenia pierwszej pomocy, jak np zatamowanie krwi itd.

Reklama

D. po przewiezieniu go zwyczajnym wozem do szpitala zmarł po kilku godzinach. Obojętne traktowanie tak naglącej pomocy przy podobnych wypadkach tem bardziej należy piętnować bowiem zauważa się tu wielki brak pojmowania obowiązków udzielenia pierwszej pomocy przez niektórych urzędników kolejowych podczas nieszczęśliwych wypadków. Cóż na to władze kolejowe?

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/11/2024 06:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości