Reklama

Tragiczna przygoda chojnickiego muzyka. Przebito go w Lichnowach trzykrotnie nożem

Sto lat temu chojnicki Dziennik Pomorski pisał:

Lichnowy, pow. chojnicki, 3 września 1928.

W niedzielę dnia 2 bm. odbywała się u nas zabawa Towarzystwa Powstańców i Wojaków na sali p. Zakrzewskiego. Przygrywała orkiestra p. Klimka z Chojnic. Przebieg zabawy był wzorowy i spokojny. Wszyscy rozeszli się też do domów w nastroju pełnem zadowolenia. A jednak w księdze przeznaczenia stało, że dzień ten miał zakończyć się krwawo, tragicznie, że djabeł wódczany sprawi grozą przejmujące nieszczęście. Po opróżnieniu sali przez zabawowiczów zabawił się jeszcze w lokalu restauracyjnym rzeźnik Szczepański wraz z jakimś nieznajomym. Członkowie orkestry siedzieli obok, czekając na auto z Chojnic. Kiedy samochód wreszcie zajechał, gospodarz Zakrzewski postanowił lokal zamknąć. Wezwał więc Szczepańskiego, aby uregulował rachunek za 3 obstalowane piwa. Szczepański, dość mocno już podchmielony, zaczął zaprzeczać, że niczego nie stalował. A skoro obecni członkowie orkiestry stanęli po stronie restauratora, rozwścieczony porwał szklankę i rzucił nią w Zakrzewskiego. Tenże jednak zdążył się uchylić a pocisk trafił w głowę Jana Klimka, rozcinając czaszkę bardzo głęboko. Mimo tej brutalnej zaczepki, wszyscy żeby tylko zachować spokój przeszli do obok położonego pokoju. Wtedy Szczepański pożyczył od swego kolegi noża i niby furjat skoczył do sąsiedniej izby. Rzucił się z zabójczem narzędziem na Zakrzewskiego. W szale zaślepienia jednak uderzył znowu Jana Klimka raz w kark i dwa razy w plecy. Trafiony z bolesnym okrzykiem padł na ziemię. Krew płynęła z ran szeroką, czerwoną strugą i przerażającą plamą broczyła podłogę. Zakrzewski i inni obecni skoczyli w stronę nożownika, aby go rozbroić. Udało mu się jednak wyrwać z ich rąk i skoczył na dwór, poczem popędził do pobliskiej chaty rolnika Weilanda i dobijając się do drzwi wołał jak opętany po niemiecku: - Podaj mi strzelbę,żebym tych przeklętych Polaków powystrzelał. Korzystając z chwili nieobecności furjata, muzycy załadowali ciężko rannego Klimka do samochodu i szybko odjechali do Chojnic. Pierwszej pomocy udzielił kontuzjowanemu Klimkowi p. dr. Bełkowski. Nieszczęsny muzyk leży poważnie chory i pewno dłuższy czas minie zanim rany mu się zagoją. Sprawą zajęła się policja i miejmy nadzieję, iż sąd nożownika przykładnie ukarze.

Reklama

 

NIECO O NASZYM DWORCU KOLEJOWYM

Bardzo często słyszy się żale pod adresem stosunków panujących na stacji Chojnice. Pierwszą bolączką i to może najważniejszą jest ta, że przy kontroli biletów jest dla podróżnych tylko jedno przejście. Trzeba wiedzieć, że pociągi przeważnie przyjeżdżają w tym czasie kiedy większa część znowu wyjeżdża ze stacji, tak więc w czasie przyjazdu i odjazdu pociągów zbiera się zwykle bardzo dużo ludzi, z których jedni tłoczą się na peron inni zaś do miasta podążają. W ten sposób trzeba czasami długo wyczekiwać, aby nareszcie się móc przedostać przez kontrolę biletów. Taki stan rzeczy nie powinien mieć miejsca na stacji tak wielkiej jaką jest Chojnice. Czyżby nie można się na to zdobyć, że w czasie największego ruchu na stacji to jest przyjazdu i odjazdu pociągów zostawić jedno przejście dla przyjeżdżających, na drugiej zaś stronie dla odjeżdżających i w ten sposób usunąć popłoch, jaki zwykle jest w takich wypadkach. Drugim to również wielkim brakiem jest to, że niema na stacji automatu w którym by można dostać bez długiego wyczekiwania w ogonkach, bilety peronowe. Takowe istnieją już dawno na stacjach tego rodzaju co Chojnice. Wreszcie trzeba coś powiedzieć księgarni kolejowej „Ruch" istniejącej na naszej stacji. Zamyka ją się już o godz. 22, a otwiera się dopiero rano. Ludzie więc przyjeżdżający po 22 godzinie którzy są zmuszeni przez całą noc czekać na stacji, zastają księgarnię zamkniętą. Jak wiadomo na wszystkich większych stacjach krzyżowych księgarnie są otwarte przez całą dobę. Tyle na razie w imieniu dobra publicznego. Miejmy więc nadzieję, że rady nasze nie pozostaną bez celu iże się w ten sposób zadość uczyni gorącym życzeniom publiczności.

Reklama

Zmarli:

Rolnik Franciszek Tybura lat 84 z Chojnic Warszawska 7;

krawczyni Lucja Schütz lat 36 z Chojnic Błoń Zakonna 7;

Gertruda Wattenbach lat 13 z Jakubowia pow chojnicki;

uczeń seminarjum nauczycielskiego Zygfryd Schranka lat 19 z Chojnic Pocztowa 1;

wdowa Dorota Arnd urodzona Block lat 84 z Chojnic;

Zbigniew Stanisław Dziura 10 tygodni z Chojnic Człuchowska 39;

Irena Mrozek - Gliszczyńska 32 godzin z Wryska pow. Chojnice,

robotnik Józef Gatz 60 lat z Chojnic Wysoka 46;

służąca Cecylja Borowicka 22 lat z Silna;

Reklama

robotnik Józef Kukliński lat 72 z Chojnic Spichrzowa 8;

robotnik Bonifacy Konert 18 lat 11 miesięcy z Ogorzelin;

Benedykt Witosław Rostankowski 31 godzin z Chojnic Człuchowska 38;

Konrad Błażejewski 8 lat i 7 miesięcy z Budzisk;

rewizor przemysłowy Franciszek Sonnenberg lat 34 z Berlina;

robotnik Łucjan Chmiel lat 57 z Łyskowia pow. Tuchola;

książkowy Bronisław Władysław Przytarski lat 51 z Chojnic Młyńska 15,

Gertruda Kiedrowicz 6 miesięcy z Chojnic Warszawska 22.

 

Pobrali się.

Robotnik Jan Szczepański z Chojnic i Regina Wirkus z Chojnic Wolność;

Reklama

robotnik Antoni Gendzierski z Starogardu i służąca Marja Szyszka z Chojnic;

rybak Karol Emil Klemmer z Charzykowa pow. Chojnice i Magdalena Marja Schmidt z Chojnic;

naczelnik Urzędu Pocztowego Brunon Marjan Trzos z Morzeszczyna pow. Starogard i Aniela Skwierawska z Chojnic;

robotnik Paweł Tabath z Orzełka pow. Sępólno i Anna Braka z Chojnic.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości