Człuchowska Grupa Eksploracyjna przyjechała pod Krojanty, by przyjrzeć się mniej znanemu epizodowi pierwszego września 1939, jakim był udział polskiej broni pancernej w obronie Chojnic.
Człuchowska Grupa Eksploracyjna to nieformalna inicjatywa z Adamem Satro na czele skupiająca miłośników historii. Adam jest historykiem i znawcą wczesnego średniowiecza i 1945 roku na ziemi człuchowskiej. Niedawno ukazało się jego książka, napisana razem z Anną Koprowską-Głowacką „Legendy Ziemi Człuchowskiej”. Grupa przyjaciół skupiona wokół CzGE wychodzi z założenia, że nie trzeba daleko szukać Wielkiej Historii. Jest ona wszędzie, na wyciągnięcie ręki. Każdy kamień, strumyk i drzewo ukrywają jakieś tajemnice, sprzed tysiąca lat, albo z czasów II wojny. Trzeba tylko ruszyć się z domu, zabrać stare mapy i opisy i zweryfikować te dane w terenie.
Taka wizja lokalna potrafi podważyć niektóre ustalenia. Podobnie było wczoraj. Grupa miłośników historii spotkała się w miejscu bitwy pod Krojantami. Oprowadzał ich po terenie Andrzej Lorbiecki, współautor książki „Chojnice 1939”. Pokazywał przebieg szarży polskich ułanów w pierwszego września. Wskazał miejsce pochówków żołnierzy. Cała grupa zapaliła też znicze „naszym chłopakom” przy pomniku na skrzyżowania przy berlince oraz na skraju lasu blisko miejsca inscenizacji szarży.
- Mało znany jest epizod udziału w bitwie obronnej o Chojnice 81. Dywizjonu Pancernego Pomorskiej Brygady Kawalerii – mówi Adam Satro.
Pierwszego września kilka czołgów z tego ugrupowania miała za zadanie powstrzymać Niemców nacierających z Nowej Cerkwi polną drogą w stronę Jeziorek. Człuchowska Grupa Eksploracyjna udała się na tę drogę. Stojąc na niej można było się wczuć w duch historii i tamte czasy. W skład dywizjonu wchodziły małe tankietki – tak zwane TKS-y. Czy rzeczywiście mogły powstrzymać oddział hitlerowców? Dyskusja na drodze wśród członków CzGE zaowocowała jedynie spostrzeżeniem, że nie doszło w tym miejscu do jakiegoś wielkiego starcia. Tankietki oddały po kilka strzałów bardziej w celu ostrzelania niż zadania konkretnych strat. Zajście mogło trwać niecałą minutę, po której TKS-y wycofały się w stronę Jeziorek. Broń pancerna była w polskim wojsku nowinką techniczną. Czołgi miały mankamenty techniczne i słabe też było współdziałanie między kawalerią a czołgistami. Udział 81. Dywizjonu w obronie Chojnic był marginalny, ale zachował się w dokumentach i wspomnieniach. A takie smaczki uwielbia każdy porządny miłośnik historii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze