Reklama

W Sławęcinie herbata leci prosto z kranu

16/04/2019 09:00

– Płacę za dobrą wodę, a z kranu leci gnojówka – mówił mieszkaniec Sławęcina podczas zebrania wiejskiego. Ratunkiem w tej sytuacji może być budowa hydroforni w Ogorzelinach. Czy jest na nią szansa?

– Płacę za dobrą wodę, a z kranu leci gnojówka – mówił mieszkaniec Sławęcina podczas zebrania wiejskiego. Ratunkiem w tej sytuacji może być budowa hydroforni w Ogorzelinach. Czy jest na nią szansa?

Mieszkańcy na zebraniu nie kryli swojego oburzenia jakością wody. – Z kranu leci gnojowica – mówił jeden z mężczyzn. Kolejny dodał, że płaci za dobrą wodę, a musi pić brudną. – Pranie się wyjmuje z pralki i ono wygląda gorzej niż ścierka – opowiadał.
Dwa zdania
Sołtys Sławęcina Kazimierz Sikora wyjaśniał, że sytuacja taka powtarza się, gdy hydrofornia jest wyłączana. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy któryś z mieszkańców robi sobie przyłącze. – Wówczas cała wioska nie ma wody – informował Kazimierz Sikora. Kiedyś w czasie prac była odłączana tylko część ulic, a teraz cały Sławęcin nie ma wody. Jest ona wtedy tylko na wybudowaniu, ale wówczas ma kiepską jakość. Najgorzej jest, gdy stację ponownie się uruchamia. Wówczas z kranów leci brudna woda, kolorem przypominająca herbatę. – Kilka metrów trzeba spuścić. Kto mi za to odda pieniądze? – pytał jeden z mieszkańców.
Kazimierz Sikora mówił, że to wina starej hydroforni i rur sieciowych, które są przerdzewiałe. – Pochodzą z lat 60. – informuje.
To związki chemiczne
Arkadiusz Weder, prezes Gminnego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Chojnicach nie zgadza się z takimi zarzutami. Przypomina, że kiedyś podobna historia była w Charzykowach i ludzie skarżyli się na kolor wody. – To są wytrącone związki żelaza i manganu – informuje. Wyjaśnia, że one zawsze będą się pojawiały, kiedy woda zostaje wyłączona. Wówczas osadzają się w rurach. Najczęstszym przejawem obecności tych substancji jest zmiana zabarwienia, smaku i zapachu wody pitnej. Inne to pojawienie się nieestetycznych zacieków na armaturze i rdzawych plam na wypranych rzeczach.
Duże pieniądze
Jest szansa na polepszenie sytuacji. W GZGK planuje się budowę stacji uzdatniania wody w Ogorzelinach wraz z 18 kilometrami sieci w kierunku Angowic, Nieżychowic i Sławęcina. – Trzy stare stacje, czyli w Ogorzelinach, Sławęcinie i Nieżychowicach zostaną wyłączone – wyjaśniał Weder. Dodał, że w gminie Chojnice gospodarka wodna zostanie uporządkowana. Tym samym powinny zniknąć bolączki mieszkańców. – Wiadomo, że awarie się będą zdarzały, że nadal będą się wytrącać związki żelaza i manganu, ale będzie to znacznie mniej uciążliwe – dodaje prezes. Zakłada się, że dokumentacja projektowa będzie gotowa jeszcze w tym roku.
Prezes nie jest w stanie powiedzieć, kiedy fizycznie hydrofornia miałaby powstać. Mówi, że to jest jak wróżenie i trzeba by było spytać słynnego jasnowidza o tę kwestię. Problemem są pieniądze. Na razie nie ma możliwości, by pozyskać je z programów unijnych. Nie ma też na ten cel dofinansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Koszt tego przedsięwzięcia na dzisiaj szacuje się w granicach 12-15 mln zł. Szansy na realizację Weder upatruje w końcówce obecnego rozdania unijnego. Prezes liczy na to, że nie wszystkie środki zostaną wykorzystane.

Reklama

Na zdjęciu: Kazimierz Sikora mówi, że gdy robione jest jedno przyłącze, to w całej wiosce nie ma wody.

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 4 kwietnia 2019, nr 14/875

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości