Co pisał Dziennik Pomorski w 1925 roku? Dziennik ten ukazywał się w Chojnicach przed II Wojną Światową.

Mijanie na ulicach i drogach. Zauważono kilkakrotnie, iż mijanie się powózek i innych pojazdów nie odbywa się w sposób przepisany. Przy prześciganiu innej powózki i t. d. mija się w lewo tj., iż prześcigniętą powózkę pozostawia się po prawej ręce. Nie wolno jednak w ten sposób mijać się po- wózkom jadącym w przeciwnym sobie kierunku. W tym wypadku winna się każda z powózek trzymać prawej strony drogi a nie lewej, jak to miało już częściej tu w Chojnicach miejsce. Takiego niedbałego kierowcę zalecałoby się podać do kary porządkowej. Są oni jednak tak przebiegli, iż kiedy widzą stróża bezpieczeństwa, to jadą przepisowo, lekceważą zaś sobie sprawę kiedy tenże zniknie im z oczu.

Tutejszy mistrz rzeźnicki p. Bakoś zakupił na jarmarku w Brusach 10 sztuk bydła, które pędzono szosą do Chojnic. Dwie sztuki odłączyły się z trzody pomiędzy miejscowościami Zbeniny a Powałkami i zaginęły. Po długiem szukaniu odnaleziono jedną. Zaś poszukiwania za drugą pozostały bez skutku.

W środę po południu przelatywał przez dworzec aeroplan niemiecki od strony Czerska do granicy niemieckiej Firchau i to tak nisko, że dokładnie było można go rozpoznać. Jest to trzeci z rzędu wypadek w ostatnim czasie tego rodzaju odwiedzin niemieckich. Chyba władze nasze wyproszą sobie raz na zawsze tego rodzaju wybryki od Niemców, bo wygląda to nieomal tak jak gdyby oni tu byli gospodarzami.

Ręka niedorostka pomalowała w ubiegłą środę rano okna wystawowe po jednej stronie ulicy Człuchowskiej białą kredą. Ten sam prawdopodobnie łobuz w dniu dzisiejszym tj. w czwartek obmalował te same okna kredą modrą. Sprawcy nie zdołano dotychczas wyśledzić

Czersk. (Nieszczęśliwy wypadek w restauracji.) Pan Cichosz z Czerska, drogomistrz starostwa krajowego upadł w restauracji Czerski dwór w dniu jarmarcznym tak nieszczęśliwie, że rostrzasnął sobie jabłko w kolanie i musiał się poddać operacji w lecznicy chojnickiej.

Z Izby Karnej Sądu Okręgowego. Staje Henryk Hermann, zam. w Chojnicach osk. oto, że z początkiem września 23 roku w Chojnicach, znieważył pana Prylowskiego asystenta kolejowego, przyczem zniewagę te wyrządził w chwili, gdy obrażony w sprawach urzędowych żądał telefonicznego połączenia z pocztą, w chwili urzędowania. Osk. w lipcu zeszłego roku został przez izbę karną sądu okręgowego zasądzony za pierwszy czyn na grzywnę 600 zł, za drugi na 100 zł. i na ponoszenie kosztów. Przeciw temu wyrokowi wniósł osk do sądu apelacyjnego w Toruniu odwołanie, Senat Karny w Toruniu częściowo odrzucił sprawę na koszt osk. częściowo odesłał sprawę w tej rozciągłości do sądu I instancji do ponownej rozprawy i rozstrzygnięcia. Podczas rozprawy osk. się nie przyznaje, że gwizdał przy telefonie lecz tylko gwizdanie słyszał. Po przeprowadzeniu rozprawy zasądza sąd osk. i wymierza mu za występek, z § 185 u. k, karę 6000 mk. polskich co za- okrągla na 10 groszy, wrazie nie zapłacenia na jeden dzień aresztu oraz na ponoszenie kosztów. Co do wy- kroczenia z § 360 u. k. osk. uwolniono, a koszta ponosi kasa państwowa. Jako obrońca występował p. mec. Behnke.


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze