Reklama

Z latarką na miejskie łowy

16/09/2011 11:35

Zejść nocą w podziemia bazyliki, będąc uzbrojonym jedynie w latarkę? Brrr! Chyba że przewodnikiem jest Marcin Synak, który o tajemniczych inskrypcjach na murach miejskich zabytków opowiada jak nikt.

Zejść nocą w podziemia bazyliki, będąc uzbrojonym jedynie w latarkę? Brrr! Chyba że przewodnikiem jest Marcin Synak, który o tajemniczych inskrypcjach na murach miejskich zabytków opowiada jak nikt.

Muzeum Historyczno-Etnograficzne trudno byłoby zwiedzić w ciągu dnia – w tej chwili wnętrze bramy Człuchowskiej jest w remoncie. W niedzielę była okazja nie tylko zajrzeć do muzeum, ale też obejrzeć je w zupełnie innym świetle. Chojnice po zmroku pokazywał chętnym Marcin Synak, pracownik muzeum i historyk. 

Reklama

Kto wyrył napisy?

Mieszkańcy, uzbrojeni w latarki, tropili tajemnicze inskrypcje i napisy wyryte na murach muzeum. Skąd się tu wzięły? Niektórzy badacze uważają, że dawniej budynek był nie tylko jedną z bram wjazdowych do miasta, ale do schyłku XIX w. pełnił również rolę więzienia. – Być może autorami inskrypcji na murach byli osadzeni – mówi Marcin Synak. 

Pokazuje jeden z napisów na ostatnim piętrze bramy Człuchowskiej: zagadkowe słowo Mack. Mężczyzna o takim nazwisku był mieszkańcem miasta, zmarł w 1840 r. – Albo spędził tu jakiś czas, albo ten napis to zupełny przypadek – mówi Synak.

Reklama

Zanim zaprosił zwiedzających do wnętrza, sam uważnie przyjrzał się każdej cegle. – Dobrze obejrzałem te mury. Fachowe opracowanie tego zagadnienia mogłoby być ciekawym zajęciem – uważa.

Podziemia z kośćmi

Gdy wszyscy chętni, podzieleni na kilka grup, obejrzeli wnętrze bramy Człuchowskiej, przewodnik zaprosił ich do bazyliki. – Nie wiadomo, z jakiego czasu pochodzą znajdujące się tu kości. Dawniej razem ze zmarłym chowano drobne monety. Te znalezione przy szczątkach były używane w państwie krzyżackim w drugiej połowie XIV w., być może wówczas odbył się pochówek – tłumaczy Synak.

Reklama

Niektórzy mieli dreszcze na samą myśl o nocnym zwiedzaniu podziemi jedynie przy świetle latarki. Warto było jednak stawić czoła strachom. – Jestem pod wrażeniem. Mieszkam w Chojnicach zaledwie od dziesięciu dni, a miałam już okazję zajrzeć w miejsca, w których nie byli nawet rodowici chojniczanie – mówi Sara Chodasiewicz, która przeprowadziła się do nas z Wrocławia. – Podoba mi się pomysł na nocne zwiedzanie. Chojnice są ładne i zadbane w każdym świetle.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości