Reklama

Z synami budowałem, z synami rozbieram

30/03/2012 08:31

Wiele lat temu Stanisław Miotk w pocie czoła stawiał budynek, by mieć gdzie mieszkać z rodziną. Teraz razem z dorosłymi synami Szymonem i Michałem rozbiera go pustak po pustaku. – Władze nie okazały nam serca – mówi działkowicz.

Wiele lat temu Stanisław Miotk w pocie czoła stawiał budynek, by mieć gdzie mieszkać z rodziną. Teraz razem z dorosłymi synami Szymonem i Michałem rozbiera go pustak po pustaku. ? Władze nie okazały nam serca ? mówi działkowicz.

Stanisław Miotk zaczął rozbierać budynek w miniony piątek. Znajduje się on na terenie ROD „Przyszłość” w Chojnicach. Serce działkowiczowi krwawiło, ale nie miał innego wyjścia. Pan Stanisław dom postawił w latach 90. – Budowałem go razem z synami. Mieli wtedy po kilkanaście lat – wspomina. 

Reklama

Uprzejmie donoszę

O sprawie pisaliśmy kilka tygodni temu. Stanisław Miotk budował obiekt na „Przyszłości”, ponieważ nie miał gdzie mieszkać. Stawiając go, starał się nie przekraczać norm. Jak mówi, za zgodą zarządu dokonał podziału działki. Na każdej z nich stanął budynek, który w całości stanowi bliźniak o powierzchni powyżej 50 metrów kw. 

Z czasem sytuacja materialna rodziny poprawiła się i Stanisław Miotk ma już własny dom. Jednak w budynku zamieszkała siedmioosobowa rodzina. 

Sprawy rozbiórki nie byłoby, gdyby nie donos. Jerzy Kolc, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, nie miał wyjścia i zgodnie z prawem zaczął działać. Pan Stanisław wykorzystał wszelkie prawne możliwości, by nie dopuścić do rozbiórki. – Wszyscy, którzy obecnie rozbierają altany wykorzystali ścieżki prawne – mówi Jerzy Kolc. Dodaje, że sąd, rozpatrując sprawę, sprawdza, czy wszystko jest zgodne z prawem. – Sądu nie interesuje to, że ludzie nie mają gdzie mieszkać – mówi Jerzy Kolc. 

Reklama

Po ponaddwuletniej batalii Stanisław Miotk musiał zacząć rozbierać budynek. Równolegle to samo robią dwaj właściciele budynków na „Metalowcu” i „Słonecznym Wzgórzu”. – To pierwsze rozbiórki na ROD w Chojnicach – przyznaje Jerzy Kolc.

Władze nie pomogły

Działkowiec z „Przyszłości” jest bardzo rozżalony. – Dzisiaj żałuję, że budowałem – mówi. Dodaje, że wiele lat temu mógł iść do urzędu i prosić o mieszkanie, a nie samemu się starać o lokum. – Sam pracowałem na siebie i rodzinę – mówi. Jest bardzo rozgoryczony. – Nawet gdybym nie miał na kawałek chleba, nie pójdę i nie będę prosił – mówi. Ma wielki żal do chojnickich władz, że nie pomogły. – Kilka razy chodziłem do burmistrza, ale nigdy go nie było – mówi Stanisław Miotk. 

Reklama

Burmistrz Arseniusz Finster twierdzi, że wiedział o wizytach pana Stanisława, ale był bardzo zajęty. Na działki jednak się nie pofatygował. – Nie dostałem zaproszenia – dodaje Arseniusz Finster. Burmistrz zapewnia, że jest mu przykro, ale nie może zabronić inspektorowi wykonywania jego pracy. – Co ja mam zrobić? Nie mogę wpływać na inspektora, żeby dał spokój – mówi burmistrz Chojnic. Oczywiście mówi, że przekształceniem „Przyszłości” zajmie się, gdy wygra sprawę „Metalowca”. – Muszę mieć jednak co najmniej poparcie czterech piątych działkowców – dodaje Arseniusz Finster.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości