Reklama

Amury po 33 kg i metrowe szczupaki. Wiemy, co kryje się na dnie jeziora Kłodzko Małe

Towarzystwo Wędkarskie w Człuchowie realizuje długofalową strategię ochrony i zagospodarowania jeziora Kłodzko Małe, która potrwa do końca umowy dzierżawy w 2030 roku. Po udanej akcji ratowania ryb przed zimową przyduchą oraz przeprowadzeniu wiosennego wapnowania wody, organizacja skupia się na planowych zarybieniach i integracji lokalnej społeczności. W planach stowarzyszenia na najbliższe miesiące znajdują się zawody sportowe, współpraca z organizacjami wiejskimi oraz edukacja ekologiczna najmłodszych.

Towarzystwo Wędkarskie w Człuchowie realizuje długofalową strategię ochrony i zagospodarowania jeziora Kłodzko Małe, która potrwa do końca umowy dzierżawy w 2030 roku. Po udanej akcji ratowania ryb przed zimową przyduchą oraz przeprowadzeniu wiosennego wapnowania wody, organizacja skupia się na planowych zarybieniach i integracji lokalnej społeczności. W planach stowarzyszenia na najbliższe miesiące znajdują się zawody sportowe, współpraca z organizacjami wiejskimi oraz edukacja ekologiczna najmłodszych.

Agregaty na lodzie i pomocna dłoń strażaków z Polnicy

Sezon wędkarski na jeziorze Kłodzko Małe w okolicach Polnicy (w rejonie miejscowości Sokole) trwa w najlepsze, choć początek roku przyniósł spore wyzwania. Jak wyjaśnia Dariusz Kunicki, prezes Towarzystwa Wędkarskiego w Człuchowie, gruba pokrywa lodowa minionej zimy stworzyła realne zagrożenie dla ryb z powodu braku tlenu.

Reklama

Konieczna była natychmiastowa interwencja, dlatego wędkarze przeprowadzili trzytygodniową akcję sztucznego natleniania wody. Do działań ruszyli członkowie koła wyposażeni w prywatne pompy i agregaty. Kluczowe okazało się także wsparcie ze strony druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Polnicy, którzy przybyli na miejsce ze swoim specjalistycznym sprzętem. Dzięki szybkiej reakcji na wiosnę nie odnotowano żadnych śladów przyduchy, co pozwala organizacji ze spokojem realizować strategię zaplanowaną do 2030 roku – do tego czasu obowiązuje umowa dzierżawy podpisana ze starostwem.

Ichtiohigiena pod okiem eksperta i czyszczenie podwodnego świata

Samo napowietrzanie to jednak za mało, by utrzymać akwen w doskonałej kondycji. Działania człuchowskiego koła, o których w przestrzeni medialnej informuje m.in. ich nieformalny rzecznik Jacek Karmański, opierają się na ścisłych wytycznych specjalistów. Zgodnie z umową dzierżawy, stowarzyszenie musi zapewnić profesjonalną opiekę ichtiologiczną. Funkcję tę powierzono ekspertowi, którym jest Karol Dziemiańczyk.
To właśnie z jego rekomendacji na jeziorze przeprowadzono zabieg wapnowania. Jest to kluczowe działanie z zakresu ichtiohigieny, mające na celu odkwaszenie wody. Naturalne procesy zachodzące w środowisku wodnym sprawiają, że żyjąca tam fauna z czasem przyczynia się do zakwaszania zbiornika, co wymaga regularnej neutralizacji dla zdrowia całego ekosystemu.

Reklama

Wodne potwory z Kłodzka Małego: trzydziestokilogramowe amury i powrót jesiotra

Efekty dbałości o czystość wody widać w statystykach zarybień oraz podczas odłowów. W ubiegłym roku, zgodnie z wytycznymi operatu, stowarzyszenie wpuściło do jeziora różne gatunki ryb za łączną kwotę około 14 tysięcy złotych. Wśród nich pojawia się także jesiotr – ryba dawniej kojarzona jako obca i wręcz magiczna, która dzięki profesjonalnym hodowlom staje się coraz bardziej dostępna jako narybek i dobrze przyjmuje się w człuchowskim akwenie.

O tym, jak bogate jest to łowisko, członkowie koła przekonali się w grudniu podczas odłowu kontrolnego sieciami. Choć rybacy z długoletnim stażem ocenili skuteczność takiego grudniowego zabiegu na zaledwie 30 procent (ryba w tym okresie grupuje się na głębi i potrafi ukryć się pod siecią), efekty napawają optymizmem. Wyciągnięto sandacze, karpie o wadze 20–22 kg oraz potężne, mierzące około metra amury ważące po 33 kg. Z kolei potwierdzony rekord szczupaka na tym akwenie wynosi ponad 9 kg przy długości przekraczającej metr. Wszystkie te ryby po udokumentowaniu natychmiast wróciły do wody.

Reklama

Koniec ery „patelniarzy” – czas na rodzinne pikniki i Koła Gospodyń Wiejskich

Zarząd koła stawia sobie za cel zmianę utartych stereotypów i wyjście poza tradycyjne ramy wędkarstwa nastawionego wyłącznie na zabieranie złowionych okazów. Organizacja szanuje zarówno tradycyjnych wędkarzy, jak i zwolenników zasady „no kill” (złów i wypuść), godząc ich interesy w wewnętrznym regulaminie.
 

„Nasza generalnie strategia to jest działalność, odejść od takich stereotypów, wędkarstwo czyste. A po prostu wyjść ponad, ponad czymś” – podkreśla prezes Dariusz Kunicki.

Nowa filozofia przyciąga ludzi. Obecnie stowarzyszenie liczy 60 członków – od Przechlewa (skąd pochodzi prezes), przez Chojnice, po cały powiat człuchowski. Na obowiązkowym walnym zebraniu pojawiło się aż 40 osób, co świadczy o stabilizacji grupy.

Reklama

Integracji służą imprezy plenerowe. W minionym roku zorganizowano rodzinne zawody w formie pikniku, w których wystartowały 22–23 osoby, w tym siedmioro dzieci w wieku od 7 do 14 lat. Na najbliższy czerwiec planowany jest specjalny memoriał poświęcony pamięci zmarłego kolegi z koła. Wędkarze nawiązali też współpracę z Kołem Gospodyń Wiejskich, które zaoferowało pomoc przy organizacji zawodów. Najmłodszych chcą przyciągać poprzez ekologię i zabawę – podczas zbliżających się Dni Czarnoszyc stanie specjalny namiot z gadżetami i kolorowankami promującymi wędkarstwo i ochronę przyrody wśród dzieci.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/05/2026 03:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości