Rowy melioracyjne w Polsce mają długość aż 316 tysięcy kilometrów – czyli trzy razy więcej niż wszystkie polskie rzeki. To prawie tyle, ile wynosi odległość z Ziemi na Księżyc. Dawniej ich głównym zadaniem było osuszanie gruntów i zwiększanie wydajności rolnictwa. Dziś jednak coraz częściej mówi się o tym, że właśnie te rowy przyczyniają się do utraty wody w krajobrazie.
Przez wiele lat celem gospodarki wodnej i leśnej było pozyskiwanie nowych terenów rolniczych. Szczególnie w XIX wieku, gdy Bory Tucholskie znajdowały się pod zaborem pruskim, starano się odlesiać i odwodnić tereny, by zatrzymać ludność i zapewnić jej źródło utrzymania. Bagna i torfowiska zamieniano na łąki, pastwiska czy pola uprawne.
Dziś jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rolnictwo w Borach Tucholskich niemal zanikło, a skutki zmian klimatu są coraz bardziej widoczne.
– Drzewa zamierają z powodu braku wody. Musimy robić wszystko, by zatrzymać ją jak najdłużej w ekosystemie. Deszcz to jedyne źródło zasilania lasu – podkreśla Waldemar Wencel, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Rytel.
Reklama
Od kilkunastu lat w Lasach Państwowych prowadzone są programy retencjonowania wody. Polegają one na spowalnianiu odpływu i tworzeniu warunków, by woda mogła dłużej pozostawać w środowisku. W praktyce oznacza to m.in. budowę niewielkich drewnianych zastawek na rowach melioracyjnych.
Takie rozwiązanie zastosowano m.in. w Leśnictwie Wolność, na zachodnim brzegu Jeziora Charzykowskiego.
– Sto lat temu wykopano tu rów, który odwadniał sześciohektarowe bagno, zamieniając je w łąkę. Teraz sytuacja się odwraca – dzięki zastawce ten sam rów zaczyna pełnić rolę magazynu wody – tłumaczy Mariusz Grzemp, kierownik Zaborskiego Parku Krajobrazowego.
Reklama
Nowa zastawka ma za zadanie piętrzyć wodę, podnosić poziom wód gruntowych i zatrzymywać wilgoć w torfowisku. Konstrukcja jest prosta – drewniane deski wbite na kilka metrów w ziemię, ale efekty są wyraźne. Już po miesiącu od uruchomienia woda zaczęła przelewać się przez górną krawędź, a torfowisko odzyskuje swój naturalny charakter.
Bagna i torfowiska nazywane są naturalnymi gąbkami – potrafią zatrzymywać ogromne ilości wody, dzięki czemu chronią przed suszą, ale też przed powodzią. Woda zgromadzona w torfie paruje wolniej niż w jeziorach czy rzekach, dlatego dłużej zasila okoliczne ekosystemy. To szczególnie istotne na terenach dotkniętych huraganem z 2017 roku, kiedy to w Borach Tucholskich zniszczonych zostało ponad 5 tysięcy hektarów lasu.
– Na powierzchniach pozbawionych drzew wilgoć znika błyskawicznie, a odnowienie lasu jest trudne. Dlatego każde działanie zatrzymujące wodę w krajobrazie ma dziś ogromne znaczenie – podkreśla Wencel.
Zastawki w Borach Tucholskich powstają we współpracy Nadleśnictwa Rytel i Zaborskiego Parku Krajobrazowego, a część inwestycji finansuje Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. W planach jest budowa nawet 50 podobnych urządzeń, które mają poprawić stosunki wodne w lasach i torfowiskach regionu.
To przykład tego, jak zmienia się podejście do przyrody – zamiast ją podporządkowywać, coraz częściej próbujemy z nią współpracować. Proste rozwiązania, takie jak drewniane zastawki, mogą przyczynić się do odbudowy naturalnej równowagi w Borach Tucholskich i ochrony zasobów wodnych na przyszłość.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze