Zbiornik w samym centrum Lichnów jest dziś wizytówką wsi – czysty, zarybiony, otoczony zielenią i chętnie odwiedzany przez mieszkańców. Nie zawsze jednak tak było. – Głównym problemem, jak w całej Polsce, był brak deszczu i zbyt mała ilość opadów. Jeszcze trzy lata temu poziom wody w stawie sięgał zaledwie 30–40 centymetrów – wspomina sołtys Lichnów Zbigniew Nojman.
Dzięki pracom melioracyjnym i współpracy z gminą Chojnice udało się zatrzymać wodę i przywrócić zbiornik do życia.
– Mamy dopływ z jeziora Lichnowskiego, staw jest przepływowy, a dziś jego poziom wynosi od 80 do 120 cm – mówi sołtys. – Woda jest czysta, staw co roku zarybiamy amurem, linem, karasiem i karpiem. Działa tu kółko wędkarskie, które dba o porządek i o to, by ryby miały dobre warunki.
Jak podkreśla Zbigniew Nojman, retencja wody to nie tylko kwestia estetyki czy rekreacji, ale też bezpieczeństwa.
– Dzięki regulacjom uniknęliśmy zalania posesji przy ulewnych deszczach. To pokazuje, że gromadzenie wody ma sens – mówi.
Sołtys zwraca uwagę, że klimat się zmienia i podobne działania są potrzebne wszędzie.
– Wody jest coraz mniej, a będzie jeszcze gorzej. Dlatego zachęcam, żeby każdy, kto ma możliwość, tworzył stawy i oczka wodne. Woda to życie – bez niej nie ma nic – dodaje.
W rozmowie dla Czasu Chojnic Nojman wspomina też dawne czasy.
– W latach 80. w Lichnowach były rozlewiska sięgające aż pod ulicę, zimy były śnieżne, a w Chojnicach pływało się pontonami po plantach. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dlatego cieszę się, że zarówno nasza wieś, jak i miasto dbają o wodę – podsumowuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze