Krzysztof Tyborski, rolnik z gminy Konarzyny, od lat prowadzi gospodarstwo w miejscowości Konarzynki. Jest producentem zbóż, hoduje kozy oraz drób. Jego gospodarstwo liczy ponad 30 hektarów, co dziś kwalifikuje je jako średnie, jednak rolnik zauważa, że zmiany klimatyczne zachodzą w szybkim tempie i są widoczne gołym okiem.
„Jesteśmy właśnie w miejscu dawnego zbiornika retencyjnego, oczka wodnego śródpolnego, które od dwóch dekad pozostaje puste. Nie zbiera wody, a jej deficyt dla rolnika i upraw jest bardzo istotny” – mówi Krzysztof Tyborski.
Wspomina swoje dzieciństwo z lat 80., gdy w lutym czy marcu wraz z ojcem jeździli na pole, by sprawdzić poziom wód – wszystkie stawy były pełne, a rowy melioracyjne utrzymywały wodę do tego stopnia, że czasem wylewała się na uprawy. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – ziemię można uprawiać już w lutym.
Rolnik zajmuje się również historią regionu. Dysponuje mapą z 1850 roku, która pokazuje, że większość jego obecnego areału stanowiły wtedy oczka wodne. Z biegiem lat były one zasypywane, a teren półbagnisty stawał się coraz suchszy.
„Dzisiaj moja ziemia niczym nie przypomina tej sprzed 100 czy 200 lat. Wcześniej, aby sobie radzić z nadmiarem wody, w marcu konikiem bronowano pola, by przesuszyć glebę i móc siać w kwietniu” – dodaje Tyborski.
Jego obserwacje są namacalnym dowodem na to, jak zmienia się klimat i jak brak wody wpływa na codzienną pracę rolników.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze