Jeszcze w grudniu był przegrany. Dziś współrządzi Starogardem Gdańskim. Zgodził się na wywiad, w którym opowiada o pracy wiceprezydenta oraz ostro krytykuje to, co dzieje się teraz w Czersku.
Jeszcze w grudniu był przegrany. Dziś współrządzi Starogardem Gdańskim. Zgodził się na wywiad, w którym opowiada o pracy wiceprezydenta oraz ostro krytykuje to, co dzieje się teraz w Czersku.
Czas Chojnic: W grudniu był Pan w sytuacji przegranego. Dziś na pewno Pana perspektywa jest inna. Wtedy pewnie żałował Pan, że postawił wszystko na jedną kartę, że nie starał się o mandat w powiecie, a mógł Pan być dalej w zarządzie powiatu. Dziś jak Pan to wszystko postrzega?
Przemysław Biesek-Talewski: Wybory to nie było przyjemne doświadczenie. Liczyłem na inny wynik głosowania, ale mimo wszystko, gdyby mnie ktoś zapytał, czy startowałbym jeszcze raz, pewnie tak. Gdyby startował do rady powiatu pewnie dalej pracował bym w starostwie. Mogłem przecież też znów być sekretarzem w gminie Czersk. I szczerze powiem, że miałbym problem, jak się zachować przy obecnych władzach i przy dawaniu swojej twarzy temu co się dzieje. Z tej perspektywy dobrze się stało, że musiałem przeciąć pępowinę z Czerskiem i zacząć coś innego.
Cały wywiad z Przemysławem Bieskiem-Talewskim przeczytacie w bieżącym numerze „Czasu Chojnic”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!