Podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska, Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej chojnickiej Rady Miejskiej miało dojść do dyskusji z mieszkańcami w sprawie planu miejscowego na ulicy Derdowskiego. Do debaty nie doszło. Swoje oświadczenie wygłosiły jedynie Marzenna Osowicka i Monika Szczukowska.
Rada Miejska w Chojnicach w najbliższy poniedziałek będzie głosować miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego na ulicy Derdowskiego. Mieści się tam siedziba Zakładów Mięsnych Andrzeja Skiby. Właściciel ma zamiar na przylegającej działce rozszerzyć infrastrukturę techniczną swojej firmy. Okoliczni mieszkańcy obawiają się, że dojdzie do powstania tam zabudowy szkodzącej środowisku i uprzykrzającej życie chojniczanom. Burmistrz Arseniusz Finster zapewnia, że uciążliwość nowej inwestycji będzie znikoma.
Na poniedziałkowym posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska miało dojść do przedstawienia racji wszystkich stron. Na spotkanie ze strony mieszkańców przyszła jedynie Marzenna Osowicka i Monika Szczukowska.
- Nie zgadzamy się na zmianę miejscowego planu według przedłożonego projektu. Nieodwracalny i natychmiastowy skutek tej zmiany dotychczas obowiązującego miejscowego planu dla terenu przy ulicy Derdowskiego dla 7-8 tysięcy mieszkańców miasta to obniżenie wartości ich mieszkań i domów oraz dobrostanu, a dla 38 tysięcy mieszkańców zanik funkcji Lasku Miejskiego i Doliny Strugi Jarcewskiej – apelowały mieszkanki Chojnic.
Osowicka i Szczukowska zaapelowały do chojnickich radnych, żeby ci przejrzeli na oczy, bo gdy w końcu się obudzą, to zobaczą kominy o wysokości dwudziestu metrów emitujące gazy na terenie położonym o wiele niżej niż osiedla. Zobaczą też, według złowieszczej prognozy aktywistek, potężne zbiorniki na gaz w sercu miasta i w dzielnicy mieszkaniowej.
- Czy inwestor planuje wysadzić miasto? - padło pytanie.
Osowicka i Szczukowska zadały też pytanie, czy nie ma zagrożenia, że na nowym terenie inwestycyjnym powstanie biogazownia fermentująca przywożone resztki i odpady zwierzęce. Panie boją się też o to, że nasili się na Derdowskiego ruch samochodowy, a łuna światła zanieczyści środowisko natury i mieszkańców. Autorki apelu nie brały jednak udziału w posiedzeniu komisji, ograniczyły się jedynie do odczytania oświadczenia. Wyszły z obrad tłumacząc to obowiązkami zawodowymi.
Według burmistrza Arseniusza Finstera protest mieszkańców przeciwnych planowi zagospodarowania przestrzennego na Derdowskiego skupia się wokół „magicznego słowa jakim jest produkcja”.
- Pod hasłem produkcja możemy zapisać prawie wszystko – zarówno produkcję mięsa jak i produkcję prądu – mówi burmistrz.
Według niego inwestor wnosił o ujęcie w planie zagospodarowania instalacji fotowoltaicznej powyżej mocy 500 kW. Plan z powodów prawnych nie może jednak zawierać samego określenia „instalacja fotowoltaiczna”.
- Produkcja prądu to jest produkcja, a nie usługi – tłumaczy Arseniusz Finster.
Słowa aktywistek o biogazowni nazwał bezsensownymi i sensacyjnymi. Zapewnia też, że plan został uzgodniony ze wszystkimi możliwymi instytucjami: od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, poprzez Wojewódzki Inspektorat Sanitarny po czterdzieści innych instytucji.
- Andrzej Skiba jest szacownym obywatelem miasta, który daje pracę 1200 obywatelom nie tylko naszego miasta – Arseniusz Finster nie wierzy, że chciałby niszczyć strefę zieleni, którą wcześniej sam stworzył – chodzi tu o teren po padoku i stajni.
A najważniejszym kontrargumentem przemawiającym za tym, że nie będzie tam uciążliwego przemysłu, jest według burmistrza fakt, że inwestor zamieszkuje w niewielkiej odległości od swoich zakładów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze