O 20 procent niższe diety radnych. Cięcie pensji władz miasta o 10 procent. Tak zdaniem Zbigniewa Gruźlińskiego gmina powinna szukać oszczędności.
O 20 procent niższe diety radnych. Cięcie pensji władz miasta o 10 procent. Tak zdaniem Zbigniewa Gruźlińskiego gmina powinna szukać oszczędności.
Radny wywołał na sesji dyskusję o oszczędzaniu, po tym jak otrzymał list od rodziców dzieci chodzących do Przedszkola im. Kubusia Puchatka. W placówce gmina zamierza zredukować jeden etat. Rodzice boją się, że wpłynie to źle na bezpieczeństwo ich pociech.
Oszczędności to żadne
– Gmina, chcąc oszczędzać, sięga do kieszeni najbiedniejszej grupy społecznej. Do tych, którzy zarabiają najmniej – mówił na sesji Zbigniew Gruźliński. – Przecież na jednym etacie w przedszkolu zaoszczędzimy niewiele ponad 1 000 złotych miesięcznie – wyliczał radny. Według niego gmina powinna szukać oszczędności gdzie indziej. – Powinniśmy wspólnie uchwalić redukcję diet radnych o 20 procent – rzucił propozycję. Zbigniew Gruźliński uważa, że burmistrz, wiceburmistrz czy sekretarz powinni zarabiać o 10 procent mniej.
Nie o oszczędności tu chodzi?
Burmistrz zapewniał, że cięcia etatów w przedszkolu nie mają nic wspólnego z oszczędnościami. – Mamy zamiar zlikwidować 0,75 etatu, ale tylko dlatego, że był tam przerost zatrudnienia – mówił Marek Jankowski. Bardziej niż etatami w przedszkolu, radni zajęli się swoimi dietami. – Klub ma prawo złożyć projekt uchwały. Też w sprawie diet – mówił przewodniczący rady Ireneusz Bojanowski. – Dlaczego tylko o 20, najlepiej od razu o 50 procent obniżmy – radny Krzysztof Przytarski nie krył uszczypliwości. – Nasze diety nie są wysokie. Niektórzy radni na sesje muszą dojeżdżać z Rytla czy Odrów – mówił Przytarski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!