W przyszłym roku w budżecie na podwyżki dla pracowników Urzędu Miejskiego w Brusach trzeba będzie znaleźć około 60 tys. zł. Tak zadecydowali radni, choć część z nich chciała dać jeszcze więcej pieniędzy pracownikom magistratu.
W przyszłym roku w budżecie na podwyżki dla pracowników Urzędu Miejskiego w Brusach trzeba będzie znaleźć około 60 tys. zł. Tak zadecydowali radni, choć część z nich chciała dać jeszcze więcej pieniędzy pracownikom magistratu.
Burmistrz tłumaczy, że przyjęta przez radnych dwuprocentowa podwyżka to w rzeczywistości około 60 tys. zł do podziału na pracowników Urzędu Miejskiego w Brusach.
Pracuj efektywnie
Nie każdy pracownik może jednak liczyć w przyszłym roku na to, że do portfela wpadnie mu więcej pieniędzy. Burmistrz Witold Ossowski nie ukrywa, że podwyżki otrzymają ci, którzy zarabiają najmniej. – Jest spora grupa ludzi, która zarabia 1,7 tys. zł brutto – tłumaczy. Dodaje, że gdyby każdego pracownika obdzielić równo, to i tak będzie zwiększała się dysproporcja między tymi, którzy zarabiają więcej, a tymi którzy mają mniej. Na nieco grosza mogą też liczyć ci, którzy są zaangażowani w pracę i przynosi ona efekty. Witold Ossowski twierdzi, że widzi wydajność pracowników i im też należy się wyższa płaca. Może być więc tak, że niektórzy dostaną o 10 procent większą pensję, a inni nic.
Część radnych proponowała jednak siedmioprocentową podwyżkę. – Urzędnicy wcale tak dużo nie zarabiają – mówi przewodniczący komisji rozwoju Olgierd Chylewski.
Siedem to za dużo
Komisja ta wystosowała wniosek, by zwiększyć podwyżkę do siedmiu procent, ale większość radnych się temu sprzeciwiła. Wniosek został odrzucony. – Te dwa procent, które proponuje burmistrz, są do przyjęcia – mówi Zbigniew Łącki, przewodniczący komisji budżetu.
– Cieszę się, że komisja rozwoju złożyła taki wniosek, bo to znaczy, że docenia pracę osób w urzędzie – mówi burmistrz Brus. Dodaje jednak, że gdyby przyjąć tę opcję, to w budżecie musiałoby się znaleźć około 200 tys. zł na podwyżki. – To już niemałe pieniądze. Pracownicy zasługują na więcej pieniędzy. Koszty życia drożeją, ale my musimy patrzeć na to, co mamy – mówi Witold Ossowski.
Sekretarz Mariola Rodzeń przyznaje, że podwyżka nie jest wysoka. – Nie pokrywa nawet inflacji – mówi. Jednak w tej kwestii nie chciała się wypowiadać, gdyż przyznaje, że jej pensja nie jest najniższa i czułaby się niezręcznie, zabierając głos w tej sprawie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!