Reklama

Nawet nie wiem, kiedy zleciało te 70 lat

18/10/2019 09:56

Wanda i Tadeusz Szymańscy mogą pochwalić się niecodziennym stażem małżeńskim. Małżonkowie świętują w tym roku tzw. kamienną rocznicę, czyli 70-lecie ślubu. – Gdyby było trudno, to byśmy nie wytrzymali tyle ze sobą – mówi pani Wanda.

Wanda i Tadeusz Szymańscy mogą pochwalić się niecodziennym stażem małżeńskim. Małżonkowie świętują w tym roku tzw. kamienną rocznicę, czyli 70-lecie ślubu. – Gdyby było trudno, to byśmy nie wytrzymali tyle ze sobą – mówi pani Wanda.

Państwo Szymańscy poznali się w 1948 roku w Jęcznikach pod Człuchowem. Pani Wanda pochodzi z Chojnic, a pan Tadeusz z Radoszek koło Brodnicy. Jak mówią, spotkali się zupełnym przypadkiem. – Kolega przywiózł mnie na zabawę, bo chciał mnie zapoznać z jakąś koleżanką, ale to nie wyszło. Poznałem za to przyszłą żonę – mówi Tadeusz Szymański. Ślub kościelny małżonkowie wzięli po roku od pierwszego spotkania, 8 października 1949 roku.
Narzekać nie możemy
Pani Wanda urodziła się 26 lutego 1928 roku, pan Tadeusz 4 sierpnia 1927 roku. Państwo Szymańscy mają jednego syna i trzy córki. Doczekali się pięciu wnuczek i 12 prawnucząt. Wolny czas spędzają w domu lub przydomowym ogródku. – Ja nie mam ręki do kwiatów, ale dziadek potrafi odratować każdą roślinę – mówi Natalia Szymczyk, wnuczka jubilatów. Jak dodaje, jej babcia lubi gotować. Kiedyś chętnie też wyszywała, jednak teraz z uwagi na problemy ze wzrokiem nie może tego robić. Mimo sędziwego wieku jubilaci mają się dobrze. – Nic nas nie boli. Narzekać nie możemy, bo byśmy zgrzeszyli – dodaje z uśmiechem Wanda Szymańska.
Każdy odwiedza dziadków
Oboje małżonkowie pamiętają okupację. Pan Tadeusz w czasie wojny był na przymusowych robotach w Niemczech. – Pracowałem u gospodarza. W ten sposób najłatwiej można było przetrwać wojnę – wspomina i dodaje, że po okupacji podjął pracę na kolei. Pani Wanda natomiast pracowała w zakładzie elektrycznym u Rotha, a podczas komuny w Spółdzielni Pracy „Mechanik”. Choć teraz państwo Szymańscy mieszkają sami, to – jak mówi ich wnuczka – nie ma dnia, by ktoś z rodziny do nich nie zajrzał. – Jakby ktoś się spóźnił albo nie przyjechał, to od razu byłby telefon od dziadków, dlaczego nikogo nie ma – dodaje pani Natalia.
Trzeba sobie pomagać
Czy 70 lat razem trudno było przetrwać? – Gdyby było trudno, to byśmy nie wytrzymali tyle ze sobą – mówi Wanda Szymańska i dodaje, że najważniejsze to sobie pomagać. Z okazji jubileuszu para odnowiła też przyrzeczenie małżeńskie. Jak dodaje jednak pani Wanda, udany związek nie może opierać się tylko na przysiędze. – Miłości nie trzeba przysięgać. To samo od siebie powinno wyjść – stwierdza. Pan Tadeusz dodaje, że te wspólne lata zleciały bardzo szybko. – Tyle lat przeżyliśmy ze sobą, ale sam nie wiem, kiedy to zleciało – mówi.

Reklama

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 10 października 2019, nr 41/902

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości